Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest Pt cze 05, 2020 10:08 am



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: N maja 17, 2020 12:00 am 
    Weteran
    Weteran
    Avatar użytkownika
    Online

    Posty: 480



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Opiekun (RP) Loremaster (RP) ROLE PLAY PVE PVP Zwycięzca Igrzysk Angu Radny
    Obrazek

    W jednym z pomieszczeń lecznicy stoi sporych rozmiarów urządzenie, które pomieści w sobie nawet Popielca. Służy ono do regeneracji ciężko rannych członków bractwa. Wygląda to na zaawansowaną technologię asurańską, jednak instrukcja obsługi jest bardzo prosta.

    Przy pulpicie obsługi mieści się próbnik, który analizuje kilka kropel krwi rannego, by dobrać mu optymalną mieszankę regeneracyjną i program. Po tym następuje uśpienie pacjenta, który będzie musiał przebywać w pojemniku przez okres, w którym nastąpi całkowite uzdrowienie.

    To właśnie tutaj można umieścić jakąkolwiek istotę do dostępnej wielkości komory urządzenia oraz uratować jej życie, nawet znajdujące się na skraju śmierci. Proces musi być zatwierdzony przez Głównego Medyka, Radnego lub Władcę i przeprowadzony przez personel Lecznicy.


    [+] OOC
    Oryginalnie made by Ereltana :3

    Ogólnie urządzenie to działa jak kapsuła odrodzenia. Musi być próbka krwi odpowiednia, osoba w komorze i czas minimum tygodnia (zależnie od ran).Wszystko należy ustalić z osobą OOC decyzyjną oraz za zgodą i w porozumieniu z operatorem rannej postaci. Po przejściu regeneracji, postać jest wolna od wszelakich chorób, obrażeń magiczno-fizycznych. Chorób psychicznych się tu niestety nie da uleczyć.

    Obrazek

    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: N maja 17, 2020 12:15 am 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Online

    Posty: 58
    Warden przybył niebawem do lecznicy, jak tylko dowiedział się o poważnym stanie Ilfilmery. Pojawiło się kilka istotnych faktów w sprawie kobiety, choć najważniejszy był ten - że jej życie wisiało na włosku. Bardzo zły stan białowłosej zmartwił Wardena, dlatego wraz z Kottą, Kaeiles i ilfilmerą postanowili zadziałać bez wahania i zwłoki. Radnemu udało się pobrać próbkę oraz przekonać kobietę do użycia R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.A., gdyż była to najbezpieczniejsza opcja...

    Wewnątrz lecznicy dopełnił odpowiednich formalności już z góry ze względu na priorytet w złym stanie zdrowotnym kobiety. Przekazał również Asystentom Medycznym próbki z nieczystą krwią Ilfilmery, które miały zostać prędko i dokładnie oczyszczone odpowiednimi środkami farmaceutycznymi. Dodatkowo komora urządzenia została zarezerwowana na prośbę Wardena, który już czekał w towarzystwie Asystentów na przybycie pacjentki.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 12:42 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Ilfilmera przybyła pod lecznicę w towarzystwie Kotty. Czuła ciepło jego łap, gdy ten obejmował ją pełen miłości. Sama strażniczka słabła z każdym krokiem, a jej świadomość wypływała wraz z kolejnymi kroplami krwi. Gorączka trawiła jej trzewia, obrazy zamazywały się i zlewały się w jedno. Nie była to dla niej żadna nowość, w przeciągu ostatniej dekady systematycznie przeżywała objawy przepalenia się katalizatorów magicznych. Był to jednak pierwszy raz, gdy postanowiła nie poddawać się operacji ich wymiany. W jej głowie nadzieja przenikała się wraz z wątpliwościami. Czy proceder, jakiemu się podda zadziała? Jak ciało zareaguje na usunięcie kryształów? Czy obumierająca ręka będzie sprawna? Jednak jej największym strachem była samotność, nadchodząca samotność z własnymi koszmarami.

    Strażniczka widząc radnego czekającego ze sztabem lekarzy uśmiechnęła się słabo. Wychrypiała podziękowania. Wspierając się na Popielcu wyprostowała się i przyjęła świetnie sobie znaną maskę nieugiętości. Nawet jeżeli sama umierała w środku walcząc z demonami, chciała złagodzić jakoś strach Kotty. Oboje wiedzieli, że kłamie, gdy wypowiadała się spokojnie i poważnie. Zawsze grająca w tę prześmiewczą grę, udając perfekcyjne życie. Nie chcąc pokazać wewnętrznej paranoi czy słabości. Lecz nie przerwała swojego spektaklu aż do końca.

    Oddała się wszelkim potrzebnym zabiegom. Nie drgnęła nawet, gdy zatrute kryształy były usuwane z jej skóry. Spoglądała tylko na czarną, obumierającą tkankę palców i zastanawiała się, czy jej serce też jest martwe. Siatka żyłek i dziur po kryształach wspinała się coraz wyżej. Jedynym klejnotem, którego nie dało rady usunąć był ten największy, nad mostkiem. A może to ona nie chciała dać go usunąć?

    Kobieta czuła zimno podłogi, gdy bosymi stopami stawiała kroki w stronę R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.A. Tknęła szklanej powłoki i dostrzegła w niej własne odbicie. Podkrążone oczy, zapadłe policzki, zmiętoszone włosy padające kaskadą na ramiona. Obok pojawił się popielec. Jego usta poruszały się, lecz strażniczka nie mogła usłyszeć słów, gdyż zagłuszał je szum krwi w jej głowie. Wymienili ostatnie gesty, pełne czułości. A może to wszystko było tylko snem, który śniła już w środku ogromnej tuby?
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 10:23 am 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Online

    Posty: 58
    Po jakimś okresie czasu, Warden zdołał już omówić z Asystentami Medycznymi odpowiednie formalności. Pomocnicy lecznicy określili stan kobiety jako poważny i wymagający natychmiastowej opieki. Spojrzał się za Kottę oraz wchodzącą do przygotowanej kapsuły Ilfilmerę. Po chwili odparł, do Asystentki Emmy, by wytłumaczyła jak będzie przebiegać proces i jak długo się przewiduje program regeneracyjny. Sam Radny odsunął się, by kobieta poczuła się pewniej.

    Emma (NPC):

    - Wszystko już jest przygotowane zgodnie z fabrycznymi instrukcjami producenta urządzenia. Próbki krwi pacjentki zostały oczyszczone i w pełni pozbyto się pomniejszych szkodliwych i niekompatybilnych pierwiastków, by przywrócić odpowiedni kod genetyczny. -

    Asystentka medyczna wkrótce spojrzała się na Ilfilmerę i domknęła szklaną kapsułę. Spojrzała się na Kottę oraz odparła jednocześnie do mikrofonu, by pacjentka również mogła zostać poinformowana - Znajdzie się teraz Pani w stanie śpiączki farmakologicznej poprzez podanie aparatem oddechowym. -

    Nagle nad Ilfilmerą wyskoczyła maseczka przypominająca tą, którą się używa do oddychania pod wodą, lecz różniła się kształtem oraz była podłączona grubą rurą do urządzenia. Po chwili Emma odparła.

    - Proszę nałożyć maseczkę oraz postępować zgodnie z instrukcjami. Pani program leczenia składa się z pokrycia ciała cieczą regeneracyjną utworzoną z dużą dbałością przez najbardziej uzdolnionych alchemików. Proces składa się z leczenia równoległe od zewnątrz i od wewnątrz ciała. Zostanie Pani najpierw podana ciecz, za której pomocą będzie możliwe oddychanie oraz o wiele szybsze pozbycie się niesprawnych komórek. Może Pani odczuć duży dyskomfort na początku oraz poczucie tonięcia, ale proszę postarać się oddychać tą cieczą wentylacyjną, a dokładniej ciekłym Fluorowęglowodorem bogatym w tlen, następnie wzbogacony o właściwości regeneracyjne oraz oczyszczające... Najpierw należy wypuścić powietrze, potem przyjąć drogą oddechową płyn. Jeśli się nie uda, to powtórzyć to kilka razy głębokimi wdechami. Nie sprawi to Pani krzywdy, ciecz jest specjalnie przystosowana do podtrzymywania życia oraz znacznie lepszego procesu respiracji oraz krążenia...

    Po dostosowaniu się do alternatywnego oddychania cieczą wentylacyjną, zapodamy Pani środek nasenny. Następnie przejdziemy do realizacji programu regeneracyjnego, skupiając się wpierw na oczyszczeniu krwi za pomocą zapełnienia komory drugą cieczą oraz podając przez aparat odpowiednie dawki środków medycznych. Jeszcze nie wiemy dokładnie ile Pani będzie we śnie, lecz odczuje to Pani jakby to zaledwie była normalna drzemka. Przez cały czas regeneracji będziemy bacznie obserwować parametry życiowe...

    Czy zrozumiała Pani? Proszę energicznie skinąć głową i potwierdzić zgodę na zabieg.
    - Medyczka spogląda na Ilfilmerę zamkniętą w komorze, a przed nią dyńdał sobie wesoło aparat, który miał wkrótce podtrzymywać jej życie.


    Warden:

    Spojrzał się na Kottę i odparł - Nie lękaj się... Dla niej to będzie tylko chwila i powróci jak nowo narodzona. Możesz ją oczywiście odwiedzać, jak będzie sobie spać i pływać w komorze, lecz w towarzystwie Strażnika i Asystentów, dla bezpieczeństwa rzecz jasna. Ta maszyna potrafi zdziałać cuda, jest w dobrych oraz profesjonalnych rękach. -
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 2:31 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Nagle po chwili przyszedł świeżo upieczony medyk, ubrany w pełny kombinezon bojowo-medyczny. Wszedł nagle i niespodzianie do pomieszczenia oraz odparł przez swoją maskę z dość luźnym, a zarazem pozytywnym nastawieniem - Yyyy... Dobry? Ten... Ekhm... Miałem się zgłosić niezwłocznie po zadanie. - Zauważył też, że nie był to zbyt dobry moment ze względu na wprowadzanie do komory kolejnej osoby. No, ale wyboru nie miał, a skoro tam Radny był, to tym bardziej. Miał okazję już kiedyś pracować z zaawansowanymi maszynami i zauważył to cudo - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R. - zapewne tuż za maską mógł zrobić duże oczy, widząc takie urządzenie. Podszedł bliżej do Radnego, ale czekał, aż ten zakończy rozmowę z Popielcem. Nie chciał się wpieprzać w środek rozmowy i grzecznie przyglądał się maszynie oraz Emmie. Pod nosem można było od niego usłyszeć metaliczny głos z maski - To na pewno Asurańskie... Ale cacko, hehe... - Zagwizdał cicho, po czym zdał sobie sprawę, że nie powinien i kaszlnął cicho, aż w końcu się zamknął i czekał na instrukcje stojąc w postawie zasadniczej (baczność).
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 3:05 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Strażniczka z trudem utrzymywała sie na nogach, jednak z całą dostępną uwagą słuchała słów asystentki medycznej. Podejrzliwie spoglądała na wiszącą przed nią maskę. Nigdy nie lubiła podwodnych misji, na szczęście nigdy nie doświadczyła ataków paniki z tym związanych. Niestety wizja płynu w płucach nie napawała jej spokojem. Rozumiała jednak, że jest w dobrych rękach i postanowiła dołożyć wszelkich starań, by nie komplikować procederu.

    Czując trawiąca ją gorączkę pokiwała energicznie głową. Z determinacją, a przynajmniej na tyle, ile pozwolił jej łamiący się głos odparła:
    - Zrozumiałam i zgadzam się na wykonanie zabiegu.
    Po tych słowach ujęła maskę i nałożyła ją na twarz. Siłowała się przez chwilę z zapięciami, jednak gdy ta była już na miejscu wzięła głęboki wdech wpuszczając ciecz w swoje płuca. Faktycznie, pierwszym odczuciem Strażniczki było tonięcie. Chciała zerwać z siebie ustrojstwo i wykaszleć wszystko. Zdławiła jednak w sobie te chęci opierając obie dłonie o ścianę przed sobą. Przymknęła oczy i spuściła głowę narzucając sobie wewnętrzną dyscyplinę. Dławiąc się tak samo cieczą jak i strachem starała się wykonać głębokie wdechy. Po dłuższej chwili przyzwyczajenie się do nowego sposobu oddychania stało się możliwe. Uniosła więc wzrok na obecnych po drugiej stronie. Skinęła dając znak, że jest gotowa na dalsze działania. Nim odpłynęła pochwyciła jeszcze widok martwiącego się popielca. Gdyby tylko mogła posłała by mu ciepły i kojący uśmiech.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 3:20 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Online

    Posty: 58
    Warden spojrzał się na nowego Medyka. No tak, to ten człowiek co był jeszcze niedawno na Inicjacji. Westchnął cicho i widząc, że sytuacja może być idealnym sprawdzianem umiejętności nowego nabytku lecznicy odparł do człowieka, widząc jego zakłopotanie - Spocznij... Dobrze, że jesteś. Akurat jesteśmy w trakcie rozpoczęcia. Wyglądasz, jakbyś się już znał... Na tych rzeczach - Spogląda dokładnie na uzbrojonego człowieka oraz jego zamiłowanie do takich urządzeń, po czym mówi dalej - W takim razie, przyjmij opiekę nad pacjentką - Ilfilmerą jako Twoje zadanie. W razie czego, masz do pomocy Asystentkę, Emmę oraz jednego Strażnika, który będzie pracować na zmiany. - Warden spojrzał się na Medyka widocznie wzrokiem "Możesz się już wziąć za robotę", po czym wrócił wzrokiem na Kottę.

    Emma:

    - Panie Regenar, Pacjentka wyraziła zgodę na przeprowadzenie zabiegu. Czy ma Pan odpowiednie kwalifikacje i wiedzę w korzystaniu z zaawansowanych urządzeń medycznych? W razie czego, służę pomocą i jestem w stanie przeprowadzić zabieg. - Kobieta odparła z grzecznością i przekazała od razu Medykowi dokumenty i odpowiednie rzeczy, które przypominały najważniejsze dane oraz przeprowadzone badania krwi.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 3:36 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Słysząc, że może się zająć od razu urządzeniem medycznym i pacjentką, wręcz nie ukrywał satysfakcji z przydzielonego zadania. Od razu poważna sprawa i to na start pracy. - Super! Ekhm... Znaczy. Już się zabieram za ustawienie programu rekonwalescencji pacjentki. - Spojrzał się na Emmę i odparł po chwili - Miałem nie raz do czynienia z zaawansowanym sprzętem medycznym, nawet Asurańskiego pochodzenia. Posiadam doświadczenie, ale z chęcią przyjmę asystę. - Nagle widać było, że jeśli chodzi o działanie tak poważne, Regenar przestał sobie żartować i przybrał w pełni odpowiednie zachowanie. Podszedł do urządzenia i odparł do mikrofonu - Pacjentko... - Zerknął na papierek - Ilfilmero... O, byłaś ze mną na Inicjacji. Hah... Ten... Ekhm. Proszę nałożyć maskę. Wtedy rozpoczniemy procedurę. - Medyk dokładnie sprawdza po chwili papierki oraz stan pacjentki. Wyłączył mikrofon i spogląda na Emmę, mówiąc - Źle to wygląda. Jakby miała tak z miesiąc chodzić, to by umarła... Płyn wentylacyjny, wzbogacony w tlen i bez dodatkowych efektów, jest przygotowany do wtrysku przez pierwszą komorę tunelową? No tak... Musi być. Poproszę próbkę krwi - Odparł po chwili bardzo szybko, wiedząc, że to głupie pytanie. Po czym bierze od Emmy probówkę oraz wprowadza do urządzenia próbkę czystej krwi. Urządzenie wydało z siebie przyjemny dla ucha sygnał potwierdzający przyjęcie wzorca genetycznego. Następnie Regenar spogląda na monitor, który zaczął pobierać informacje o pacjentce.

    Nagle w urządzeniu pojawiły się niebieskie laserowe promienie, które zbierały informacje o stanie kobiety. Wszystkie dane wyświetliły się na monitorze, a Regenar zaczął bardzo sprawnie i szybko uzupełniać dane - Hmmm... Tutaj się przydadzą trzy związki alchemiczne. Przygotuję je osobiście. O... Elixir H będzie idealny jako podstawowy nośnik regeneracyjny. Następnie wprowadzimy czynnik odkażający oraz witalizujący, drobinki kryształów zaczną atakować te z płynu, zrobimy transfuzję oraz oczyścimy krew wewnątrz urządzenia. Dla bezpieczeństwa pacjentki zrobimy to... W 10 dni. - Po czym Medyk włącza mikrofon i mówi do Ilfilmery - Pani koleżanko, bierzemy kilka ładnych głębokich wdechów. Aparat do ust, wydech oraz zaciągamy się raz a dobrze cieczą. Będziesz spać 10 dni. - Odparł i zatwierdził program leczenia w monitorze, a od razu pojawiły się wszystkie informacje na temat parametrów życiowych kobiety. Widocznie system był gotów do działania, jak tylko kobieta chuchnie w aparat. Regenar odparł przez mikrofon - W razie czego, proszę słuchać moich poleceń i nie panikować. -



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 3:54 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Znajomy głos medyka nieco ją uspokoił. Widziała do czego zdolny był na Inicjacji, więc nie bała się mu zaufać. Dostosowała się do poleceń dość szybko. Nie mogła odgonić wrażenia, jakby już to robiła. Prawdopodobnie nie była już w pełni świadoma, a odczuwała zarówno przeszłość jak i teraźniejszość w jednym momencie. Zabębniła nerwowo w szybę obumierającymi, czarnymi palcami. Opanowała chęć hiperwentylacji. Nałożyła maskę, wpuściła przeklęta ciecz w swoje ciało jednym potężnym zaciągnięciem. Treningi w piciu w karczmie z Dezi na pewno w tym pomogły. Przygotowała się mentalnie na nadchodzące dziesięć dni snu. Było to dla niej niczym w porównaniu z dekadą życia z zatruwającymi ją kryształami.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 4:07 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    |R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.|

    Gdy Ilfilmera nałożyła na swoją twarz maskę, poczuła dziwną sensację. Urządzenie aktywowało się, a na monitorze pojawiła się informacja...

    \\> Pacjent(ka) - Ilfilmera Falumen \ Mieszkanka.
    \\> Tętno - 149/95
    \\> UWAGA!
    \\> UWAGA!
    \\> Wykrycie zaawansowanego stadium martwicy tkanek.
    \\> Wprowadzam płyn wentylacyjny.


    Ilfilmera mogła odczuć bardzo nieswoje uczucie. Ciało z automatu walczyło, gdyż człowiek nigdy nie był przystosowany do oddychania cieczą. Tym samym bezwarunkowo walczyło. Kobieta mimo wszystko przyłożyła się i poczuła, jak jej drogi oddechowe napełniają się chłodną cieczą. Ta sensacja wkrótce przeniosła się na resztę ciała i mogła poczuć, jak jej krew reaguje z cyrkulacją. Urządzenie wydawało przeróżne mechaniczne dźwięki, a po chwili po dostosowaniu się do pacjentki - wyświetliło się na monitorze...

    \\> Rozpoczynam - Automatyczną Respirację. Wprowadzam środek nasenny.

    Regenar w tym samym czasie bardzo dokładnie nadzoruje kartę z dodatkowymi medycznymi współczynnikami. Niepokoił go widocznie podwyższony puls, lecz ten po chwili zaczął się normować. Odparł przez mikrofon - Bardzo ładnie... Respirator zaczyna za Ciebie oddychać. Za niedługo uśniesz. - Po czym spogląda na Kottę - Chcesz powiedzieć coś, zanim odpłynie?

    Na monitorze pojawiła się sekwencja:
    >>\ Etap I - zakończony. \<<
    >>\ Etap II - rozpoczęcie - napełniam komorę regeneracyjną \<<


    Nagle maszyna napełnia się jasnoniebieską cieczą, która przypomina Eliksir H oraz napełnia się powoli, aż do kostek kobiety, która była jeszcze świadoma...



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 4:20 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Popielec chciał być jak najbliżej Ilfilmery przez ten czas, jednak utrzymywał bezpieczny dystans od urządzenia. Popatrzył na nie z pewnym rodzajem smutku. Ale nie był to żal o to, że urządzenie zabierze mu ukochaną na nie wiadomo, jak długi czas. Bardziej o to, że w ogóle będzie konieczne. Gdyby Kotta potrafił rozmawiać z maszynami, podziękowałby Rezorektorowi, że tu jest, by pomóc. Może mówił do niego w myślach, kilka prostych zdań. Po tym krótkim czasie uwagi dla sprzętu, popatrzył na partnerkę.
    Słuchanie Emmy było dla niego trudne. Myślenie o nieprzyjemnościach czekających Ilfilmerę było dla niego gorsze, niż gdyby musiał przejść to sam. Położył po sobie uszy i pochylił łeb, jakby ktoś go właśnie uderzył. Ale uniósł spojrzenie słysząc Wardena.
    - Wiem, że to najlepsza możliwa opcja. - Wziął głęboki oddech. - Oby dla niej to była faktycznie tylko chwila. Wezmę na siebie odczuwanie czasu za nas oboje - Poradził sobie z uśmiechnięciem się.
    - Na pewno będę ją odwiedzał. Nawet, jeśli zupełnie nie będzie świadoma mojej obecności, chcę być obok. - Poruszył uszami, gdy do środka wszedł nowoupieczony medyk. Nie przejął się nim za bardzo.
    Pomasował lewą łapę i syknął cicho obserwując, co dzieje się dalej. Słysząc głos strażniczki, który mimo łamania się mówił sprecyzowane, pewne słowa poruszył nim. Czuł jej wolę walki i ciarki, które przeszły po jego łapach. Ożywiło go to. Podniosło na duchu. Zwątpił jednak widząc jej odruch tonięcia. Dygnął cały i zrobił krok w przód, chętny do działania, ale się powstrzymał.
    Skulił się trochę i podrapał intensywnie po grzywie, czując nieprzyjemne mrowienie ze stresu. To, co się dzieje, jest dla Ilfilmery najlepsze. Ale ten dyskomfort, wizja tego, że przez jakiś czas jej nie będzie... Nie, on jest popielcem. Nawet czuł instynkt próbujący przemienić żal w agresję. To się jednak nie stało, bo jednak trochę niestandardowy z niego popielec. Postanowił po prostu być twardy, zdeterminowany. Wyprostował się, dużo pewniejszy siebie i woli ukochanej. Widząc jej uśmiech, odwzajemnił go swoim ciepłym wyrazem pyska.
    Podszedł kawałek, ale nie przepychał się jeśli ktoś próbował go zatrzymać. Wyciągnął w stronę Ilfilmery łapę, ale nie śmiał w tym stanie dotykać ani jej, ani szkła urządzenia. Póki widział, że kobieta jeszcze jest świadoma, powiedział do niej ciepłym tonem.
    - Kolorowych snów. - Przechylił lekko łeb przy okazji posyłania kolejnego uśmiechu. Nawet uspokoił ogon, który najchętniej teraz strzelałby jak bicz. Stał spokojnie, opiekuńczo, jakby był rodzicem pilnującym, że jego dziecko wygodnie zasypia w swoim łóżku. - Widzimy się jak wstaniesz



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 5:13 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Miała zaciśnięte powieki. Dygotała od wewnętrznej walki. Szalejące serce pompowało krew w zatrważającym tempie. Jej ciałem targały spazmy, gdy płuca napełniały się cieczą. Bezwarunkowe reakcje przypominały jej dzień, w którym pierwszy raz używała Strażniczej magii. W jej głowie rozległ się spokojny, miarowy głos, którego tak dawno nie słyszała.
    -Wszystko będzie dobrze.
    Zaufała mu.

    Otworzyła oczy, by spotkać się z widokiem wyciągającego łapę w jej stronę popielca. Przebiegła zatroskanym wzrokiem po jego pysku. Oparła dłoń na szkle, odzwierciedlając jego postawę. Pogłaskała kciukiem zimną powierzchnię, jak gdyby to był jego policzek. Chciałaby móc coś powiedzieć, uspokoić go, przytulić. Wtedy to poczuła jak urządzenie zaczęło się napełniać cieczą. Zaskoczona, czuła jak jej poziom rośnie z każdą chwilą. teraz sięgał jej do kostek.

    Przeniosła wzrok na pozostałych. Skinęła radnemu z wdzięcznością. Dziękowała w duchu za jego interwencje. Lekko uśmiechnęła się do Regenara powierzając mu swoje życie. Podziękowała też lekkim dygnięciem reszcie personelu.

    Poziom cieczy sięgał jej już do pasa, gdy poczuła jak świadomość powoli ją opuszcza.

    Eliksir na poziomie serca. Ilfilmera dostrzegła za zebranymi znajomą sylwetkę rosłego mężczyzny. Rozszerzone źrenice. Przylgnęła do szyby. Przyspieszone tętno.

    Zawsze spokojny, kojący. Dokładnie taki, jakiego go zapamiętała. Posłał jej ciepły uśmiech i zaczął się odwracać. Ilfilmera krzyknęła do niego, ale z jej gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Nie! Nie może tak teraz odejść, nie może jej tak porostu zostawić. Chciała uderzyć w szybę, chciała zwrócić na niego swoją uwagę. On jednak ruszył już w stronę wyjścia.

    Ciecz zalewała jej oczy mieszając się ze łzami, a kobieta wciąż walczyła z obezwładniającą sennością. Niech ktoś go zatrzyma, niech ktoś go zawoła! Z rozpaczą uderzyła o szybę. Wtedy zalała ją ciemność. Udało jej się tylko bezgłośnie szepnąć.
    Taren
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 5:27 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    |R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.|

    Ilfilemera zasnęła, a dla pewności urządzenie przeprowadzało czynności oddechowe za nią. Po chwili Medyk kliknął na guzik w monitorze i po chwili cała komora zaczęła napełniać się eliksirem. Kobieta po dłuższej chwili była cała w cieczy i zasnęła. Medyk westchnął i wyłączył mikrofon, spoglądając na monitor i wyniki...

    >>\ Etap II - zakończony - \<<
    >>\ Etap III - realizacja programu - \<<


    Po chwili Medyk spojrzał na Kottę i skinął głową, po czym mówił, ale również do Wardena - No dobrze... To teraz zaczyna się moja robota. Przez 10 dni będę monitorować jej stan. W razie czego, gdyby wystąpiły problemy, będę reagować. W międzyczasie... Dacie radę mi kopsnąć więcej tych kryształów? Muszę je dokładnie przebadać, na martwych narządach i zobaczyć, jak działają... Choć co prawda ręka zaczęła siadać, to obawiam się, czy nie wpłynęło to na jej mózg. No, ale to już mój problem, żeby to zbadać. - Odparł przez hełm, po czym widząc wolne biurko niedaleko komory maszyny regeneracyjnej, zajął sobie miejsce oraz zaczął przygotowywać swoje stanowisko pracy. Człowiek wyciągnął notesy, jakieś ustrojstwa technologiczne co przypominały dzienniki i przy okazji kilka książek. Spogląda na asystentkę - O... Właśnie. W razie czego, to są tutaj książki specjalistyczne? -

    Emma odparła jedynie skinieniem głowy, po czym poszła zajmować się swoimi sprawami. Regenar rozsiadł się na swoim miejscu i zaczął pracować oraz przeprowadzać pierwsze badania - kontrolując jednocześnie stan pacjentki, która sobie dryfowała w wodzie, śniąc i przechodząc leczenie.

    Medyk zaczął pisać w notesie i sporządził od razu odpowiednią kartę pacjenta, gdzie wpisywał dane zgodnie z czasem. Wprowadzał tym samym raporty dotyczące stanu zdrowia kobiety.

    Warden:

    Widząc, że Medyk sobie radzi skinął głową oraz spojrzał na Kottę mówiąc - Widzimy się niebawem, Kotta. Mam jeszcze inne sprawy na głowie. Bywaj - Po czym wiedząc, że Ilfilmera jest już w dobrych rękach, mógł zająć się swoimi sprawami i wyszedł z terenu Lecznicy. Wtedy wkroczył również Strażnik i pełnił służbę wartowniczą.


    OOC



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pn maja 18, 2020 6:13 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Obserwował Ilfilmerę póki nie odpłynęła. Widząc jej gest w jego stronę, instynktownie sam dotknął się do policzka. Gdy emocje kobiety szybko się zmieniły, spoważniał. W bardzo głupim nawyku przesunął łapę z polika w taki sposób, że przygryzł pazury. Westchnął z ulgą, gdy luba zasnęła bez żadnych komplikacji.
    Rozejrzał się za jakimś miejscem do siedzenia. Chciał zostać na miejscu, jeszcze przynajmniej kilka minut.
    - Poszukam. - Odpowiedział medykowi - Jak coś znajdę, od razu przyniosę. Może uda się na jutro
    Nie pytał o sprawy medyczne. Niewiedza była łatwiejsza. Odezwał się dopiero, gdy ponownie usłyszał Radnego
    - Do zobaczenia. - Odpowiedział krótko, podchwytując słowa "widzimy się niebawem". Odprowadził radnego spojrzeniem, i wrócił do wpatrywania się w zawartość Rezorektora.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Wt maja 19, 2020 4:29 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Obrazek
    Obrazek

    ObrazekObrazek


    Minęło już trochę czasu od zamknięcia pacjentki w komorze R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.'a. Ciemna komnata odbijała się jasnoniebieskim światłem z buczącej od pracy zimnej maszyny. Trybiki bardzo sprawnie przechodziły szorując głośno, respirator pracował wydając z siebie również dźwięki, zarówno urządzenie do transfuzji krwi dawało o sobie znać. W pomieszczeniu był obecny strażnik, który siedział przy wejściu i patrolował zgodnie ze swoim obowiązkiem. Natomiast nieopodal urządzenia, siedział przy swoim biurku Medyk, studiując różne książki związane z anatomią oraz magią nekromantów, jak zarówno magicznymi kryształami. Jego miejsce pracy było zagracone różnymi papierkami, a od czasu do czasu Regenar spojrzał ze swojego miejsca siedziska na monitor urządzenia. Ilfilmera pływała sobie zanurzona w pełni i oddychająca cieczą, śpiąc i śniąc niczym zamknięta w łonie matki...

    Cytuj:
    Perspektywa Kotty:

    Wczesnym porankiem Kotta złożył wizytę u Nellie w domu Ilfilmery. Wspólnie wzięli kilka starych, przepalonych kryształów i jeden nieużywany, znaleziony przez Popielca w posiadłości wujostwa pacjentki. Spakował je, żeby przekazać je później medykowi. Czas do południa spędził w Dreszczogórach. Pierwotnie miał przygotować zamówienia dla klientów w paczki, ale nie mógł usiedzieć żeby się tym zająć. Poszedł wyładować się ćwicząc na zimnie. Sprawił sobie wysiłek fizyczny i magiczny, żeby potrafić przez te dwie godziny treningu pobłądzić myślami bez czucia się przytłoczonym. Zziębnięty odczekał chwilę w domu, żeby nie dostać hipotermii przy wejściu do Złotego Miasta...

    W międzyczasie Medyk spoglądał na swoje notatki i przygotowywał się do dalszej pracy oraz przystąpienia do aktualizacji programu R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.'a, lecz coś mu nie dawało spokoju. Westchnął cicho i zdjął swój hełm, po czym wziął swój P.A.D. oraz włączył nagrywarkę, by po chwili do niej mówić i złożyć raport werbalny...

    - Ekhm... Działa to? Haluuu... Haluuuuuu... O świeci się... Super... Ekhm. Raport medyczny, R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R. dzień pierwszy. Pacjentka od rana jest stabilna. Badam właśnie kwestie związane z kryształami, które są obecne w krwi leczonej. Wygląda na to, że Radny miał rację... Kryształ faktycznie posiada mroczną energię magiczną i cząsteczki zawierające Magię Śmierci, pochodzenia nekromantycznego. Co do tego nie ma wątpliwości... Komórki kobiety nie były przystosowane do nich, przez co jej organizm walczył coraz to mocniej, chcąc zwalczyć obce ciałka. Niemniej jednak z drugiej strony... Magia Śmierci powstrzymywała rozpad komórek w ręce. Wygląda na to, że kryształy zostały użyte, by ratować jej rękę przechodzącą juz od dawna przez zaawansowany stan martwicy. Przedłużono pacjentce życie, ale... Jakim kosztem?

    Ekhm... Z dalszych badań wynika, że układ odpornościowy ledwo nadążał w ostatnim stadium. Zdjęcia pokazują słaby stan immunologiczny i osłabienie na tle fizycznym, mentalnym oraz magicznym. Ostatnie uderzenie gorączki było aktem desperacji organizmu, który zaczął wyładowywać kosztem tkanek komórki do zwalczania odłamków...

    Organy wewnętrzne są uszkodzone i wymagają przepłukania, najlepiej Eliksirem H wzmocnionego wyciągiem z niektórych ziół... Sprawdzę co mają tutaj w magazynie. Ponadto... Te... kryształki powoli są przepychane przez filtr w narzędziu transfuzji krwi. Może są mikroskopijne, ale wygląda na to, że przy obecnym stanie krwi i po przepłukaniu z narządów, wyjdzie z tego dość okazały kamień... Pełen magii...

    Najgorzej obawiam się o uszkodzenia mózgu. Paramtery wskazują, że pacjentka jest w głębokim śnie, a fale ukazują na stan między śnieniem świadomym i przeżywaniem koszmarów. Muszę odnaleźć książkę oraz ogarnąć mózg ludzki, by przeprowadzić dokładną analizę. Być może obrażenia sięgają dalej, niż myślimy...
    -

    W tym momencie wszedł Kotta wraz kryształami, które przekazał Medykowi. Mógł usłyszeć właśnie tą kwestię z uszkodzeniami mózgu. Po chwili lekko zakłopotany nagłym gościem Regenar zakończył swój raport już nie gadając o tak zawiłych sprawach. Widząc, że Popielec chce się skontaktować z pacjentką, Medyk włączył mu mikrofon i podłożył krzesło, by ten mógł sobie spocząć oraz zacząć czytać poezję... - Proszę, śmiało... Tylko nic nie klikaj - Po czym wrócił do swojego miejsca pracy...

    Czas mijał powoli, Kotta czytał śpiącej i pływającej kobiecie. W międzyczasie Medyk kaszlnął cicho i zaczął badać kryształy, kontrolując od czasu do czasu stan pacjentki, zerkając w stronę monitora. Co więcej lekko zmartwiony Regenar zaczął coś mruczeć pod nosem cicho - Jakby tu załatwić próbny martwy mózg do testów. Które rejony mogły zostać uszkodzone. Czy potrzebuję zaawansowanego programu regeneracji w takim przypadku. Tym razem zrobię rezonans magiczny, skoro płyny wentylacyjne są w niej... Powinny zabarwić odczyty i ukazać dokładnie budowę mózgowia. Potrzebuję też więcej przestrzeni roboczej... Tablicy, sztucznego szkieletu, notatek... Ehh... - Mówił cicho wpatrując się jednocześnie w kryształ. Szybko przekartkował swoją książkę o anatomii człowieka na stronę poświęconą głównemu narządowi istoty.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Wt maja 19, 2020 7:39 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Aparatura zawyła, gdy wykryła nagłe podniesienie się tętna i aktywności mózgowej. Sama pacjentka wciąż spokojnie unosiła się wewnątrz urządzenia. Niektóre z jej mięśni napinały się spazmatycznie po to, by po chwili się rozluźnić. Wszystko wskazywało na, że nadeszła kolejna fala koszmarów.



    Ostatnie promienie słońca leniwie wpadały przez okno. Młodziutka dziewczynka kończyła właśnie upinanie swoich kruczoczarnych włosów. Przejrzała się w lustrze, by ocenić wynik swojej ciężkiej pracy. Uśmiechnęła się zadowolona z efektu. Odwróciła się do służki, zeskoczyła z krzesła i przeszła kilka kroków wprawiając w ruch swoją szykowną sukienkę.
    - I jak myślisz? Spodoba im się?
    - Z pewnością Panienko - odparła młodziutka służąca chyląc głowę. Jej rude włosy zaplecione w warkocze dla komfortu zadyndały, gdy Nellie nieśmiało dygnęła. Nie ważyła się nawet podnieść wzroku i spojrzeć na pytającą. Ilfilmera westchnęła ciężko, co zwróciło uwagę dziewczyny.
    - Stresuje się Panienka? – zapytała z troską w oczach.
    - Nie, nie. Wręcz przeciwnie. Przecież dzisiaj wreszcie wracają! Aż zapiera mi dech w piersiach.
    - To może jednak poluźnić gorset…?

    Dziewczyny mierzyły się wzrokiem, po czym jednocześnie wybuchnęły głośnym śmiechem. Ilfilmera cieszyła się, że jej własną służką i jednocześnie kompanką zabaw była młodziutka Nellie. Rudowłosa, mimo że młodsza o kilka lat, zawsze była dla niej wsparciem. Wykazywała się wręcz nieludzką bystrością jak na dziesięciolatkę. Na szczęście nikt inny o tym nie wiedział. Przy innych wręcz nikła w oczach, starając się wcisnąć w najdalszy zakątek pokoju. Prawdziwych kolorów nabierała jedynie przy towarzyszce.

    Gdy już się uspokoiły obie opuściły pokoje dziedziczki. Zajrzały do kuchni, by sprawdzić postępy w przygotowywaniu kolacji dla powracających Pani i Pana domu. Czarnowłosa dołożyła wszelkich starań, by pod ich nieobecność zachowywać się jak tylko najlepiej potrafiła. Może i spłatała kilka psikusów mniej guwernantce, odkuje sobie to jednak później. Teraz najbardziej liczył się powrót rodziców. Spędzili na misji już ponad dwa tygodnie, a mieli przecież wyjechać razem do letniej posiadłości na początku nowego sezonu! Dziewczynka nie potrafiła powstrzymać się od zgadywania jaka będzie ich reakcja, gdy zastaną taką miłą niespodziankę. Ilfilmera dopilnowała, by pod ich nieobecność nauczyć się nowych magicznych sztuczek, które chciała im pokazać zaraz po posiłku. Nie mogła też doczekać się, gdy usłyszy opowieści z obozu. A co najlepsze, może też przywieźli jej jakąś pamiątkę? Tyle wspaniałych możliwości! Dziewczyna zapiszczała cicho z ekscytacji.

    Z dziedzińca rozległ się odgłos zbliżających się rozmów. Wymieniła spojrzenia z Nellie i obie pobiegły do Sali Wejściowej, by przywitać nowoprzybyłych. Gdy zbiegały po schodach lokaj zaczął otwierać drzwi.
    - Mamo! Tato! Tak bardzo tęskniłam! –zawołała biegnąc im na spotkanie ze łzami w oczach. Niestety nagle potknęła się o falbany sukienki i z impetem upadła na czerwony dywan. Syknęła cicho, gdy spinki wbiły jej się w głowę.
    Nad nią zawisł cień. Ilfilmera zadarła głowę z szerokim uśmiechem, by powitać ojca. Niestety spotkała się jedynie z surowym wyrazem twarzy wuja. Ten marszczył brwi i rozejrzał się dookoła. Za nim właśnie weszła ciotka, która natychmiast przypadła do dziewczynki sprawdzając, czy jest cała. Zaraz po niej przez otwarte drzwi do posiadłości wlały się sylwetki służących.
    - Ciocia! Wujek! Jak miło, że wpadliście –powiedziała wstając i otrzepując sukienkę. Wyprostowała się dumnie i ponownie przywołała wesoły uśmiech na twarz – Akurat czekamy na…
    - Zabierz najpotrzebniejsze rzeczy i wychodzimy – przerwał ostro wuj.
    - Wybaczy Pan, ale chyba nie rozumiemy – odezwała się cichutko Nellie. Mężczyzna zmierzył ją mrożącym krew w żyłach wzrokiem, aż służka nie skuliła się i opuściła nisko głowę.
    - Nie czekacie na nikogo, oni nie przyjadą.
    - Ale jak to? Przecież dzisiaj kończyli misję…
    - Nie będę dwa razy powtarzał. Zabierasz rzeczy i wychodzimy. Twoi rodzice nie wrócą, bo rozszarpały ich te przeklęte czterokopytne cholerstwa!

    Serce Ilfilmery podskoczyło jej do gardła. Szukając wsparcia spojrzała błagająco na ciotkę. Kobieta zalana była łzami i właśnie ocierała twarz chusteczką. Dziewczyna stała tak naprzeciw dorosłych nie mogąc ruszyć się z miejsca. Wyraźnie odczuła jak jej dotychczasowe życie rozsypuje się w pył przed nią. Upadła na kolana, a jej wątłym ciałem szarpnął przejmujący szloch.





    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Wt maja 19, 2020 8:51 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Jeszcze zanim urządzenie wykryło jakiekolwiek anomalie, Medyk zauważył dodatkowe rzeczy, które powinien przebadać. Zaczął zapisywać sobie w swoim P.A.D. następne cele. W pełni skupiony zagłębiał się w lekturę, aż nagle R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R. zaczął wyć i wydawać alarm z monitoru świecącego się na czerwono, migającego na SOS...

    Regenar od razu zerwał się z zaskoczenia i prawie spadł z krzesła w tył, aż mu książka pofrunęła na podłogę. Odparł mocno zaskoczony - Ło Cie Panie! - Obecny tam Kotta oraz Strażnik mogli również być zaskoczeni. Sygnał był głośny, a wnętrze komory było oświetlane czerwonym światłem alarmowym. Medyk po chwili podbiegł i wyłączył mikrofon, przy czym spoglądał czym prędzej na parametry życiowe...

    \\> Uwaga!
    \\> Uwaga!
    \\> Podniesione tętno 177/97!
    \\> Podnoszę proces RESPIRACJA oraz TRANSFUZJA KRWI +10%
    \\> Zaleca się wprowadzić program dodatkowy ręcznie.
    \\> Uwaga!
    \\> Uwaga!


    Medyk nie czekając ani chwili dłużej, kliknął w opcję ręcznego wprowadzania programu, a z tyłu urządzenia podniosła się klapa i wysunęła się stacyjka z wlewem. Oznaczało to, że Regenar miał zamiar wprowadzić do pacjentki środki posiadające delikatne cechy uspokajające rytm serca i obniżającego ciśnienie krwi. Podszedł do szafki nieopodal i zaczął szybko sprawdzać za środkiem, który nie wywoła negatywnych efektów. Wziął niewielką ampułkę z specjalistycznym płynem, chwycił za niewielką strzykawkę oraz powziął zawartość. Następnie oddalając się od szafki, skierował się niebawem do urządzenia, które nadal wyło niemiłosiernie alarmując. Medyk przystawia igłę strzykawki do lejka oraz wstrzykuje zawartość, by ta zmieszała się z neutralnym płynem wentylacyjnym oraz został wtłoczony wprost do pacjentki. Po tym zamknął awaryjny podajnik i podszedł do monitora, by zaakceptować dodatkowy ręczny program. Nagle maszyna zabuczała i przez aparat oddechowy przeszedł związek chemiczny, który po kilku chwilach rozprowadził się po ciele kobiety i zmniejszył anomalię powoli oraz bezpiecznie. Medyk odetchnął, maszyna się uspokoiła i wszystkie kolory powróciły do normy, zarówno odczyty. Lekko odetchnął sprawdzając przy okazji parametry, a gdy już potwierdził stan stabilny uspokoił Kottę oraz Strażnika.

    Następnie na sam koniec wrócił do swego biurka, poprawił wywalone krzesło, wziął z podłogi książkę oraz w świętym spokoju sobie badał kryształ i przeprowadzał kolejne notatki w P.A.D...


    Obrazek



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Śr maja 20, 2020 5:28 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Obrazek
    Obrazek

    ObrazekObrazek


    Była to już 48 godzina, gdy pacjentka przebywała w zimnej komorze urządzenia. Regenar wypełniał swoje notatki oraz dorwał się do książek, dzięki którym bardziej pozna tajemnice ludzkiego mózgu. Co więcej przyszła również lekko zdziwiona Emma przynosząc dla Medyka martwy gąbczasty ludzki mózg w słoiku, które przybyły z Rata Sum na zamówienie Regenara. Asystentka spojrzała się tylko dziwnie na Medyka, po czym bez pytania poszła sobie do Sali Ogólnej. Regenar po chwili rozpoczął nagrywanie P.A.D.

    - Halo, halo... Mietku... Haloo... Miga i świeci się. Dobra... To ten. Raport medyczny R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R. dzień drugi. Pacjentka od czasu podania środków uspokajających ma wyniki w normie, choć czasami występuje lekkie podniesienie fal mózgowych i tętna. Przeprowadziłem z rana rezonans magiczny i zaraz dostanę zdjęcia jej mózgu. Z Rata Sum udało mi się wytrzasnąć od kolegi po fachu ludzką... Próbkę. Nie wiem skąd to wytrzasnął, ale przyda się. Przy okazji skonstruowałem taką niewielką specjalną pompkę, która będzie imitować przepływ krwi. Co prawda nie będzie to dokładne badanie jeden do jednego, ale dzięki temu upewnię się, czy drobinki kryształu szkodzą mózgu i na jakie sfery najbardziej reagują. Pompka przy okazji przepuści nieco prądu, by mózg "imitował" jakąkolwiek aktywność... Cóż, zobaczymy co z tego będzie. Przynajmniej ten ktoś po swojej śmierci przyczyni się do uratowania życia... Tak czy owak... O czym to ja mówiłem... Ah tak. Bardzo możliwe, że gdy tylko zakończy się podstawowy etap, to będę musiał wprowadzić dodatkowe procedury specjalnie skierowane na mózg. Być może uda się za pomocą urządzenia je cofnąć - o ile w ogóle są - ale przez tą dekadę, jak to mam w dokumentacji... Jest to bardziej niż pewne, że są jakieś. Prawdopodobnie dlatego może mieć te podwyżki ciśnienia. Dane pokazują, że jest w stanie głębokiego, acz świadomego snu... Więc, no. Mam próbny mózg, urządzenie, kryształ... Czas na eksperyment i późniejsze porównanie ze zdjęciem pacjentki. Jeśli moja teoria się potwierdzi, będę musiał zastosować odrębna procedurę leczniczą. Prawdopodobieństwo jej udania się wynosi... 97,5%, czyli bardzo wysokie, jak tak patrzę w notki. Lecz tak czy owak pacjentkę będzie czekać terapia psychologiczna... Lub psychiatryczna... Po wyjściu z R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.'a... -


    Cytuj:
    Perspektywa Kotty:

    Pierwszym osiągnięciem tego dnia dla Kotty było zajęcie się zleceniami z ostatnich dni. Drogę do punktów odbioru miał już zaplanowaną w taki sposób, by nie musieć używać zbyt wielu drogowskazów. Humor miał całkiem niezły, jednak stronił od interakcji z klientami ponad interesy. Zrezygnował więc z opowiadania historii o polowaniach i nawet krótkich rozmów. Mimo tego, że podróży przez drogowskaz odbył tylko kilka, nagłe zmiany otoczenia zdołały wprowadzić go w stan rozdrażnienia. Sam w sobie może byłby do pokonania, odczucie jednak było wzmacniane przez myśl o to, co go czeka dalej tego dnia. Wrócił do domostwa w Pogórzach Wędrowca praktycznie tylko po to, żeby zebrać się z niego w dalszą drogę. Pozostało mu tylko odłożyć zarobione pieniądze, zabrać mały przedmiot i iść do drogowskazu, by złożyć wizytę swojej najbliższej w lecznicy. Miał zabrać ze sobą znowu tę samą książkę, tym razem jednak coś mu nie pasowało.
    - Mogłem zostawić to u niej - Mruknął widząc, że zbiór poezji z domu Ilfilmery był otwarty. Wiedział, że któryś z domowników musiał się już przynajmniej z jego częścią zapoznać. Kotta nawet nie zastanawiał się, kto to był. Wiedział, że jego nornijscy znajomi nie są zbyt dyskretni i to kwestia dni, jak nie tylko minut, jak ktoś z nich z tym wyskoczy. By uniknąć niechcianej konfrontacji, spakował się i wybył z mieszkania czym prędzej. Nawet nie zostawiał mieszków, które miał pochowane po różnych kieszeniach. Nie tracił na to czasu, swoje przeżycia wolał pozostawić dla siebie i nie chciał wtajemniczać w to swoich domowników. Uciekł drogowskazem. Po drodze w mieście, myśli miał skupione już tylko na jednej osobie. W dodatku cały czas atakowały go pytania - skąd tamten alarm, i dlaczego były potrzebne leki? Co się z nią działo? Czy to wada sprzętu? Znowu odczuwał to samo, jak wtedy, gdy był tego świadkiem. To było okropne, w dodatku w połączeniu z tą paskudną bezsilnością. Wiedział, że musi zadać medykowi pytania, które krążą mu w głowie. Chciał przynajmniej wiedzieć więcej.


    Minęło nieco więcej czasu, a Medyk zdołał już zrobić małe dziwne pokraczne doświadczenie z mózgiem oraz przypiętą do niego w słoiku pompką, co wyglądała jak taka czapeczka mechaniczna. Regenar nie miał na sobie maski, ale widoczny był u niego ogromny zaciesz, jak widział, że to działa. Po chwili wprowadził też malutkie kawałeczki kryształu poprzez strzykawkę do urządzenia i przyglądał się doświadczeniu. Po chwili zostawił zamknięty słoik z eksperymentem w spokoju oraz wrócił do swoich notatek. Strażnik patrzył się dziwnie na człowieka, który ukazywał wręcz... Pewnego rodzaju ekscytację. Regenar już po drugim dniu miał całkowity burdel na swoim stanowisku pracy. Pootwierane tu i ówdzie książki, porozrzucane popodkreślane notatki badawcze oraz wyliczenia...

    Wkrótce przyszedł Kotta oraz wypytał się Medyka o swoje rzeczy, na pewno przykuć jego uwagę mógł mały eksperyment Regenara. Wkrótce badacz odparł do Kotty - Spokooojnie, spokoojnie... To tylko małe doświadczenie. Badam na jakie rejony wpływa ta magia zawarta w kryształkach... O, widzę, że masz wiele pytań. Już Ci mówię co dzwoni w tym Kościele... - Regenar wstał i pozostawił swoje medyczne sprawy, podchodząc do komory urządzenia z pływającą pacjentką i mówi - Pewnie Cie przeraził poprzedni alarm. Ano, mnie też zaskoczył... Jeszcze mnie dupsko boli po upadku z krzesła. Aleee... No, w porę udało się pacjentkę uspokoić. Więc... Co poszło nie tak? Ze strony urządzenia, nic. Natomiast pacjentka znajduje się w stanie głębokiego świadomego snu, a tym samym... No, jak przeżywa koszmar, to tak jakby realnie go miała przed sobą. Tak jak Ty widzisz teraz mnie i urządzenie. Dla niej jest tak samo realne... Tak przynajmniej pokazują odczyty. Nie podoba mi się ta reakcja... Prawdopodobnie może się powtórzyć, bo zauważyłem ogromne prawdopodobieństwo, że przez te dziesięć lat mogła sobie najzwyczajniej mózg uszkodzić. Stąd mogą się też pokazywać objawy depresji, czy częste koszmary lub objawy podobne do zespołu stresu pourazowego... Także no, jak jest alarm, to oznacza najprawdopodobniej, że przeżywa jakiś koszmar i to bardzo realny... Ekhm... I Ten... Trzeba ją uspokoić wtedy, żeby zawału nie dostała i zniszczyła urządzenia... Ekhm... Pewnie te wieści nie pocieszają, ale... No... Tak się sprawy medyczne mają, niestety.... Co do ręki, martwica powoli jest zwalczana, a to największy problem póki co. Tutaj nie ma żadnych złych znaków. Transfuzja za parę dni się zakończy i będzie można skupić się w pełni na rekonstrukcji ciała. Więc no... Teraz wszystko przed nami i czas pokaże. Jak dostanie kolejnego ataku, to mam przyszykowaną już formułę, żeby ją uspokoić. -

    Po dłuższej wypowiedzi Medyk wrócił na miejsce i zaczął przeszukiwać po swoich porozwalanych wszędzie notkach. W końcu znalazł to, czego szukał i prowadził kolejne badania oraz obserwacje związane z rehabilitacją pacjentki.


    Obrazek



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Cz maja 21, 2020 7:14 pm 
    Medyk miasta Aiwe
    Medyk miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Obrazek
    Obrazek

    ObrazekObrazek

    Mijał już trzeci dzień od czasu wprowadzenia pacjentki do komory regeneracyjnej. 72 godzina procedury leczniczej przebiegała nadzwyczaj spokojnie, Regenar nie stwierdził tego dnia żadnych negatywnych odczytów. Wyniki z parametrów pochwycających intensywność pracy fal mózgowych wskazywało na to, że kobieta śniła spokojnie. Brak większych skoków tętna, wręcz było idealne. Spoglądając na filtr pochwycający dorbinki krszytału z krwi, mozna było ujrzeć już dość duże stężenie materiału w jednym miejscu w wielkości złotej monety. Medyk zadowolony widocznie miał dziś bardzo dobry dzień... Aż do czasu...

    - Ekhmem em em... No... Naagrywanieee... Włączone. Więc tak... Raport medyczny R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R. dzień trze... - Slychać nagle twardy głos od strony wejścia, nagle wszedł Warden - Medyku, doszły mnie słuchy, że mózg trzymasz w słoiku... Eh... Poważnie? Asystenci zaczynają coś podejrzewać. - Medyk zakaszlał i odparł zakłopotany szybkim potokiem słów - No, bo ten, tego, słoik... Ekhm... Tutaj mam eksperyment, widzi Pan Radny? To słoik z martwych mózgiem, który ma imitować ten żywy, jak u pacjentki. - Podirytowany Warden widocznie odparł do Medyka - Widzę przecież, że jest tu mózg. Wyczuwam również mroczną magię w nim... Niech zgadnę, chcesz zbadać, czy Ilfilmera nie ma uszkodzonego mózgu. Tak? - Medyk po chwili odparł - No tak... - Po czym następnie dopowiedział Warden twardym głosem - Dobrze, ze względu na to, że ratujesz jej życie i masz najwyższe dobre intencję, dam Ci pouczenie... Następnym razem, jak chcesz coś dziwnego zrobić, zapytaj się kogoś z przełożonych, z braku Głównego Medyka, to będzie Rada. Nie będziemy tolerować samowolki, tym bardziej w takich sprawach. W przeciwnym razie może zostać wytoczone przeciw Tobie postępowanie. - Po chwili Regenar zająknął się i chrzaknął, mówiąc już w pełni poważnie - Tak jest. Przepraszam najmocniej. W przyszłości już się takie coś nie wydarzy... Ah, co do pacjentki... Właśnie nagrywałem raport. Wyszło na to, ze jej stan od ostatniego ataku nie zmienił się. Póki co jest wzorowo i przyszły również zdjęcia z rezonansu. Na razie nie mam za bardzo jak porównać tych wyników, czekam aż "eksperyment" się zakończy i wtedy zrobię jego zdjęcia. Wtedy dowiemy się na czym stoimy. Mam zamiar porównać zdjęcie zdrowego mózgu z książek, z zdjęcia przed przeprowadzeniem ekspertyzy oraz w jej ostatnim stadium. Wtedy będe mógł powiedzieć więcej. Na razie tylko teorie... Dobre wieści są takie, że pacjentka przyjmuje wszystkie płyny oraz w zaskakująco dobrze. Brak niezgodności czy uczuleń, co utwierdza mnie w przekonaniu, że wyjdzie dokładnie za... 7 dni. - Odparł Medyk zdając relację jednocześnie Radnemu oraz nagrywając raport.

    Warden po pouczeniu i meldunku Regenara podszedł do komory Ilfilmery, przyglądając się jej. Widocznie wyczuwał, że jeszcze trochę jej zostało tych odłamków. Po krótkiej wizycie kontrolnej zerka na monitor, po czym wraca do Medyka mówiąc - Nadal w niej wyczuwam trochę tej magii, ale bardziej niż wcześniej. Dlaczego tak jest? - Regenar podrapał się po ramieniu i powiedział - Naprawdę? Ah... Może to dlatego, że płyny mocno reagują z obcym ciałem. Radny widzi, przez ten aparat oddechowy wchodzi płyn wentylacyjny... Czyli pacjentka oddycha cieczą... Ten plyn wchodzi w jej płuca oraz jest pobierany z niego nie tyle co tlen potrzebny do jej przetrwania, ale zarówno środki podtrzymujące jej stan fizyczny oraz odżywiające. Głównie to receptura magiczna, ale też taka, że krew wydala nie tylko dwutlenek węgla, ale również mikro drobinki, tego krystału... Jest to proces chemiczno-magiczny, który ktoś z pańskimi zdolnościami, mógłby wyczuć. Ponadto, wszystkie te odłamki są w filtrze, przy czym schną i reagują mocniej po kontakcie z cieczą wentylacyjną. - Warden spojrzał się na Medyka i pogładził się po brodzie - To wiele wyjaśnia... No dobra. Kontynuuj dobrą robotę. Jeśli uda Ci się ją sprowadzić całą i zdrową spowrotem, postaram się szepnąć dobre słowo reszcie Władz Miasta. Dziękuję, że tak się przykładasz... Tylko pamiętaj, żeby nie prowadzić więcej...Tych eksperymentów bez zgody. Jasne? - Medyk szybko skinął głową i odparł - Oczywiście, dziękuję. - Po czym zasalutował po żołniersku jak to miał w nawyku podczas służby w Pakcie i widział, jak Warden wychodzi z Lecznicy. Strażnik pełniący służbę zerknął na Regenara z lekkim usmiechem na twarzy mówiąc - Potraktował Cie ulgowo... My Strażnicy musimy odpracować jeszcze coś w ramach rozkazu, jak coś źle zrobimy. - Regenar spojrzał się na Strażnika i zaśmiał się - Ooo, a więc jesteście zdolni do interakcji z innymi podczas służby... No popatrz... Już myślałem, że robisz za posąg. - Odparł w widocznym żarcie Medyk, po czym zaczął dalej rozmawiać sobie jak swój ze swoim z funkcjonariuszem Straży Aiwe, monitorując również stan pacjentki zamkniętej w zimnej komorze...


    Cytuj:
    Perspektywa Kotty:

    Po ostatnium dniu popielec czuł się trochę lepiej. Nadal czuł szum w myślach wywołany alkoholem, jednak po ostatnim wieczorze był zdecydowanie podniesiony na duchu. Odprowadził kruka Ilfilmery do jej mieszkania w Przystani i tym razem o wcześniejszej porze zebrał się do lecznicy. Był na siłach, złe odczucia nie zaczęły go trapić, więc spakował książkę i ruszył w krótką podróż do drogowskazu. Zdążył w jej trakcie trochę pomyśleć o sobie.
    Tego dnia miał zamiar wdzięcznie, choć trochę niezręcznie, podziękować medykom za ich starania. Pokazać, że wie, że dla nich ta praca też nie jest łatwa. Po dotarciu na miejsce, po krótkiej rozmowie z personelem, jego planem było odczekać przy rezorektorze. Nie śpieszył się do konsoli z mikrofonem, miał dużo czasu.
    Jego planem po dostaniu się do punktu, który teoretycznie pozwala na więcej interakcji z Ilfilmerą, było najpierw opowiedzieć jej o swoich ostatnich dniach. Unikając wzmianek o tym, co uważał za nieprzyjemne, a na końcu dodając kilka czułych słów. Dopiero po tym chciał zacząć czytać prozę z trzymanego przy sobie tomu.

    Gdy Regenar rozmawiał sobie ze strażnikiem, wszedł właśnie Kotta. Po wymianie uprzejmych przywitań, Popielec skierował się do monitora. Przy urządzeniu Medyk podszedł do niego i uruchomił mikrofon, aby Kotta mógł przez niego przemawiać do śpiącej pacjentki. Przy czym dodał - Póki co, wszystko z nią w porządku. Za niedługo będę mieć wyniki z eksperymentu i zobaczę jakie dalsze leczenie zastosować. - Odparł do Popielca, po czym skierował się do swojego biurka i zaczął czytać sobie notatki, zgłębiając tajniki medyczne.

    Obrazek



    Obrazek


    Ostatnio edytowano Pt maja 22, 2020 5:46 pm przez Regenar, łącznie edytowano 1 raz
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Lecznica - Komnata Regeneracyjna - R.E.Z.O.R.E.K.T.O.R.
    PostNapisane: Pt maja 22, 2020 2:54 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 18
    Strażniczka śniła w komorze zupełnie nieświadoma otaczającej jej rzeczywistości. Ostatnia doba przyniosła jej chwilę ukojenia dzięki szybko podanemu środkowi uspokajającemu. Niestety, wszystko wskazywało na to, że zatrucie nie ma zamiaru odpuścić tak łatwo. Kolejna fala koszmarów uderzyła nagle i równie szybko zniknęła.


    Ilfilmera siedziała na fotelu w gabinecie wuja. Doktor, przywołany zadziwiająco szybko stał teraz odwrócony do niej tyłem grzebiąc coś w swojej torbie. Założył już rękawiczki, teraz szukał odpowiednich narzędzi do przeprowadzenia. Za drzwiami słychać było burzliwą wymianę zdań. Nawet jeśli wuj próbował jak najlepiej ukryć swoje wątpliwości, dziewczyna i tak zauważała jego smutny wyraz twarzy, gdy na nią patrzył. Nie był złym człowiekiem, tęsknił za swoją młodszą siostrą. Prawdopodobnie żałował, że nie okazywał jej wystarczająco miłości, gdy jeszcze żyła. Niestety nie było jej już teraz, a jedynym wspomnieniem była ona - jej jedyna córka.

    Wspólne wyjazdy, polowania, zabawy. Wuj zawsze był obecny w ich życiu, nawet jeśli nie popierał małżeństwa siostry, nigdy nie dał tego odczuć reszcie rodziny. Sam zbudował własny idealny zakątek, z dumą pielęgnując dziedzictwo Falumenów. Wraz ze swoją żoną i trójką dzieci świecili przykładem, wielu wręcz im zazdrościło. Jednakowoż od czasu pogrzebu ten niegdyś silny mężczyzna zaczął uciekać w pracę. Z każdym dniem oddalał się coraz bardziej. Oczywiście dbał o jedyną spadkobierczynię jego siostrzyczki nie tylko z czystego obowiązku, sam też chciał dać jej najlepsze życie pomimo trudów. Aż do czasu wypadku. Gdy Ilfilmera obudziła się po trzech miesiącach, oprócz umierającej ręki zastał ją też widok podupadającego na zdrowiu wuja. Nie widywała go już tak często, ten znikał czy zamknięty w gabinecie, czy też wyjeżdżał z powodu pracy. Wszyscy w posiadłości wyczuwali, że coś się zmieniło.

    - Jak to nie może?!– zza drzwi dobiegał rozwścieczony głos pana domu – Chcesz mi powiedzieć, że nie jest w stanie wykonać nawet najprostszych zaklęć? Że moja siostrzenica straciła cały swój talent?!
    -Tak Panie. Od… wypadku. Nic, nawet iskierki… Być może powodem….
    - Być może powodem jesteś ty, skoro pod twoją opieką doszło do takiej katastrofy! Co ja powiem żonie, co ludzie pomyślą? Zaczynają wypytywać, co się z nią stało! Minął już rok. ROK!
    Ilfilmera nie usłyszała więcej, gdyż rozmówcy oddalili się.

    Nagle poczuła przeszywający ból w lewej ręce. Jej ciało natychmiastowo zgięło się w pół. Zimne szczypce doktora wyrywały właśnie jeden z kryształów w dłoni dziewczyny. Poruszenie nią nie wchodziło w grę, była dobrze unieruchomiona przez pasy na oparciu. Skóra odrywała się od klejnotu sprawiając jej ogromne cierpienie. Z każdą kolejną sekundą katusze stawały się nie do zniesienia. Zacisnęła szczękę słysząc zgrzyt swoich własnych zębów, gdy powstrzymywała napływające do oczu łzy. Tych było jednak zbyt dużo i już spływały obficie po jej policzkach. Przeszywający ból ustał. Dziura po klejnocie obficie krwawiła. Rozerwana na strzępy tkanka pulsowała, a Ilfilmera z trudem łapała powietrze.

    Doktor wymamrotał przeprosiny i odwrócił się, a na srebrnej tacce z brzdękiem wylądował zakrwawiony klejnot. Dziewczyna zmusiła się, by podnieść wzrok. Jej spojrzenie ślizgało się pomiędzy przepalonymi kryształami, a nowymi ustawionymi na blacie, już gotowymi do zamiany. Zacisnęła oczy i zdławiła szloch przygotowując się na bolesny proceder.
    - Nie martw się, przynajmniej twoja ręka jest sprawna – rzucił mężczyzna, wciąż będąc odwróconym do niej plecami – Przynajmniej spadną z ciebie jego oczekiwania. Będziesz miała trochę oddechu i wolności, wuj nie będzie cię obciążać w takim stanie. Ale nie będziesz już wielką dziedziczką.
    Minęła chwila, nim do dziewczyny dotarł sens słów Doktora. Serce pękało jej z uczucia bycia niepotrzebną. Teraz zawiodła nawet wuja. Może jednak dobrze się stało? Życie na salonach i tak nie było dla niej.

    Do gabinetu nagle wparował wuj. Spojrzał najpierw na lekarza, później na operowaną rękę, a dopiero na końcu w oczy siostrzenicy. Mięśnie na jego twarzy były naprężone, trzymał się jednak dalej prosto i dystyngowanie. Odparł krótko i chłodno:
    - Masz nowego nauczyciela. Strażnika Tarena. Zaczynasz od jutra.


    Trzask kominka, przywołał jej zmysły do teraźniejszości. Kobieta zamrugała kilka razy i rozejrzała się. Musiała ewidentnie przysnąć zapatrzona w hipnotyzujący taniec płomieni. Siedziała skulona w fotelu, otulona kocem, którego wcześniej nie było. Strzyga drzemał sobie na oparciu mebla. Do jej nosa dotarł przyjemny zapach herbaty ustawionej na stoliku przed nią. Świeżo zaparzony napój wciąż parował. Na krańcu jej pola widzenia pojawiła się jakaś sylwetka, która zaczęła się zbliżać.
    Nareszcie się obudziłaś.





    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do: