Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest Śr lut 19, 2020 11:56 pm



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 11, 2020 1:24 am 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 38
    - Spokojnie, mała. Nie zostawiam Cię. - Białowłosa schyliła się z siodła, by musnąć delikatnie wilczycę po łbie. Tym samym w środku już czuła łączącą ją i zwierzę energię, która zaczynała przepływać przez jej ciało. Po chwili wokół niej pojawia się i krążyła zielonkawa aura, która momentami przybierała wręcz duchową postać wilka. Po połączeniu się ze swoim kompanem ścisnęła łydkami wierzchowca, by podjechać nim do stoiska/miejsca, przy którym były magiczne włócznie i założyłaby sobie pięć sztuk na plecy. Normalnie byłoby jej trochę ciężko, ale miała ten luksus, że dźwigać ją będzie niebołusek, więc mogła sobie na to pozwolić. Następnie podjechała do reszty i miała zamiar wyczekiwać odlotu. Starałaby się pewnie podążać za Radnymi i słuchać uwag oraz poleceń Koordynatora.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 11, 2020 7:55 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Offline

    Posty: 17
    Inżynier z Alaruga był żaden, ale podstawowe prace przy naprawie i stawianiu obozu potrafił wykonywać. Należy w końcu do Żelaznego Legionu, ma doświadczenie, a i czasami młodym w Fahrarze trzeba pokazać w praktyce to i owo. Więc jak tylko zobaczył, że to, czym przyjdzie mu się zajmować to prace obozowe, od razu udał się w miejsce, w którym mógłby dostać narzędzia. Cokolwiek do odzysku złomu, łom czy młot ze szpikulcem na drugiej stronie. Chciałby też zaopatrzyć się w młotek do wyklepania albo zaginania blachy, by móc jakkolwiek pracować przy murze.
    Z całym sprzętem, zadeklarowałby Evie, że jest w pełni gotowy do pracy i czeka na wytyczne. Jeśli dostanie jakieś polecenie, zwyczajnie je wykona. Jeśli nic w jego stronę nie zostanie powiedziane, to zajmie się pomocą przy naprawianiu/budowie muru. Z ciągłą ostrożnością, by reagować na możliwe zagrożenia i stawać w obronie tych, którzy są lepsi w sprawach technicznych, ale niekoniecznie w wojaczce.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Wt lut 11, 2020 8:07 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 43
    Warden widząc, że już zaraz wylatują, przypomniał sobie mapę oraz zamocował sobie w prawe ucho komunikator, oczywiście na moment zdejmując hełm. Przez ten czas uważał na ogniste pociski, gdy nie posiadał uzbrojenia na najważniejszej górnej części ciała. Zrobił to szybko i zwinnie, po czym umocował raz jeszcze hełm na sobie. Wtedy nie musiał się martwić o pociski z ognia, niemniej jednak na wszystko inne zwracać uwagę powinien i tak robił. Upewnił się jeszcze, czy Soeja się trzyma dobrze na Niebołusku. Pamiętał mapę oraz cel, również był gotowy na używanie oręża z Smoczej Krwi. Wkrótce chwycił za lejce solidnie oraz pociągnął je nieco do siebie, by pobudzić swego wierzchowca. Zwierze miało po chwili unieść się w powietrze mocno uderzając skrzydłami. Wiedział, że misja się zaczęła i nie ma czasu do stracenia. Ruszył jako pierwszy z zamiarem bycia wierzchołkiem formacji klucza stworzonego z Niebołusków. Trzymał się solidnie swe bestii oraz zwracał uwagę na wszystko co się dookoła niego znajduje w przestworzach, jak zarówno na ziemi. Nie przeładowywał swej Egidy, domyślając się, że Soeja będzie odpowiedzialna za wsparcie. Niebołuskiem wykonywał manewr podobny do prowadzenia gryfa, lecz prędko odczuł, że nieco inaczej to postępuje. Smocze istoty były inne niż ptasie, jak dla niego potężniejsze i bardziej wytrzymałe. Czuł się stabilnie w powietrzu i kierował się w stronę wroga, któremu mieli stawić czoła. W czasie podróży bardzo dokładnie uważa na wszystkie obiekty, które ukażą się w jego otoczeniu, będąc gotowym na odpowiedni manewr wierzchowcem w razie potrzeby, by uniknąć komplikacji.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 12, 2020 5:06 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 8
    Eva po dokonaniu obliczeń, przywołała do siebie nornow,wyciągnęła z plecaka rulon niebieskiego papieru w białą kratę, rozwinęła sprawnym ruchem i szybko naniosła plan rekonstrukcji muru. -Nie musi być idealnie prosty - zwróciła się do nornow - Nikt z tego strzelać nie będzie, ważne żeby był szczelny i solidny. Zazwyczaj pospiech przy budowie nie jest korzystny, ale tym razem nie mamy za dużego wyboru, musimy to zrobić szybko i dobrze. Wykorzystajcie wszystkie dostępne w obozie materiały, wyjście poza obóz w celu pozyskania nowych surowców tylko parami i po uprzednim upewnieniu się czy jest bezpiecznie. Wręczyła jednemu z nornow plan, na którym rozpisane było rodzaj i ilość materiału potrzebne do uszczelnienia każdej z wyrw. Dostrzegła Alaruga i podbiegła do niego- Proszę pomóż nam z tym murem, czasu jest mało a roboty dużo. Jeden z nornow ma plany, wszystko jest tam rozrysowane. Nie czekając na odpowiedz popielca pobiegła przyjrzeć się działom. Aha aha- mówiła cicho do siebie skanując bron.- Systemy celowania i automatyzacji do naprawy. Łatwizna. Krzywa lufa...hmm większy problem, nie ma czasu na wyklepanie i sprzętu na przetoczenie. Zatroskana poczęła z plecaka wyciągać części potrzebne do naprawy systemów dział. -Kotek! nie stój jak sparaliżowany golem, proszę leć poszukać sprawnej lufy, może maja gdzieś tu. Już wiem! jak nie będzie zapasowej lufy, skrócę tą tuz przed krzywizną, zmniejszy to zasięg działa, ale przynajmniej będzie mogło strzelać. Zadowolona z podjętych działań przystępuje do pracy.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Śr lut 12, 2020 6:02 pm 
    Mieszkaniec
    Mieszkaniec
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 19
    Edward syknął i mocno zacisnął żeby w chwili gdy trafiał go jasny chuj.
    Jeszcze nawet się nie zaczęło, a on już dostał.. Już prawie zapomniał jak bezużyteczny potrafi być.. ale nie czas teraz na pierdolenie, mając jeszcze chwilę do wyjazdu postarał się za pomocą swej podręcznej apteczki w miarę szybko i dokładnie ogarnąć. Oczywiście na tyle na ile pozwalają mu możliwości. Oczywiście starał się także nie dostać kolejnym ognikiem.

    Gdy skończy się ogarniać planuje dosiąść w końcu niebołuska i przygotować się już do startu tym razem starając się skupić już całkiem na zadaniu zamiast na zabawie.
    -Dobra, nie wiem jak powinienem się do ciebie zwracać, a sam zapewne mi nie powiesz więc na tą chwilę myślę że mógłbym się do ciebie zwracać "Łusek" Tak w skrócie... pasuje ci?
    Po tym odczekuję kilka sekund na jego reakcję, po czym kontynuuję.
    -Pewnie dużo lepiej ode mnie znasz się na lataniu więc nie będę starał się kierować tobą po mojemu. Jednak jeżeli możesz cieszyłoby mnie gdybyś postarał się unikać tych latających płomieni, jednak priorytetowo nie daj się trafić wrogom. W końcu oboje zapewne wolelibyśmy by nic ci się nie stało.
    Myślę że powinniśmy się trzymać trochę bardziej z tyłu jako iż przodem pewnie polecą osoby mające lepsze możliwości ochrony i będziemy mieli trochę więcej czasu na ewentualne reakcje. Będę starał się wspomagać cię moimi umiejętnościami i magią w miarę możliwości, ale ta bitwa nie zapowiada się na krótką więc musimy oszczędzać siły.


    Gdy Koordynator podszedł i wydał przemówienie Edward ponownie go wysłuchał i przyjął przekazany mu komunikator który wsunął odpowiednio w ucho. Gdy nasz szwadron śmierci (prawdopodobnie naszej) wystartuje
    Edward planuje wraz ze swym Łuskiem zająć miejsce gdzieś na tyłach formacji i jeżeli uzna że ogników w powietrzu jest tyle że nie ma opcji by smok był w stanie je unikać miał zamiar spróbować narzucić na siebie zbroje chaosu by jak najbardziej ograniczyć ewentualne obrażenia związane z kontaktem z takowymi. Starał się jednak nie marnować na to całej swojej energii i raczej korzystać z niej dość oszczędnie. Jeżeli natomiast ból po wcześniejszej ranie okazałby się zbyt uciążliwy by zignorować go po prostu siłą woli mógłby spróbować uciszyć go oszukując swój własny umysł swoją magią.



    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Cz lut 13, 2020 3:06 am 
    Przybysz
    Przybysz
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 9
    Radny tylko skinął głową na potwierdzenie, że Soeja może zabrać się z nim, co sprawiło, że poczuła się trochę pewniej. Naiwnie oczekiwała, że człowiek powie coś więcej - nic takiego jednak się nie wydarzyło, przez co wydał się jej on być bardzo oschły. Ale nie skomentowała tego. Prędko sprowadziło ją to na ziemie - w końcu nie byli tu na wycieczce. Nie była też nikim specjalnym. Czy kimś, kto zasługuje na dodatkową uwagę. Zdała sobie po raz kolejny sprawę z tego, że to... wojna. Nie przyszli tutaj rozmawiać, ani być miłym dla siebie, a walczyć. Przysięgła sobie jednak, by nie być kulą u nogi. Chciała, żeby Radny nie uznał jej za zbędny balast. A nawet liczyła na to, że uda się jej mu w pewnym stopniu zaimponować.

    Zajęła miejsce za nim, zawahała się na moment i odparła w końcu, nie mogąc wytrzymać tej ciszy - P-przepraszam, że robię panu kłopot. Zrobię co w mojej mocy, żeby się na coś przydać - W jej głowie było teraz wiele myśli, ale uznała, że nie jest to moment na wypowiadanie ich. Dlatego skróciła swoją wypowiedź do minimum.

    Na plecach miała włócznie, gotowe do ataku, ale nie była pewna, czy zdobędzie się na ich użycie. Plan jej był taki, by w tej kwestii polegać na Wardenie, który z pewnością był w tym bardziej doświadczony. A sama chciała zająć się ochranianiem ich, przy użyciu swojej magii. Tak, żeby on miał większą swobodę w działaniu. Aczkolwiek wiedziała, że wszystko będzie zależało od sytuacji, w jakiej się znajdą. Jeśli będzie musiała, to była gotowa skorzystać również z włóczni. W ostateczności, w grę zawsze wchodziło również przekazanie ich Radnemu, by to on zrobił z nich odpowiedni użytek.



    Karta Postaci
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Wieczna Wojna - Rozdział II
    PostNapisane: Pt lut 14, 2020 10:21 pm 
    Radny miasta Aiwe
    Radny miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Na jej twarzy widniało skupienie jak tylko Nassan usadowił się na zwierzęciu odwróciła się do niego
    - Tylko nic nie odwal Nassan - zmrużyła oczy ostrzegawczo - trzymaj się mnie i się nie ześliźnij .
    Z uwaga wysłuchała słów koordynatora i jak tylko otrzymała odbiornik włożyła go do ucha tak by nie wypadł, po czym chwyciła lejce i spojrzała w niebo, zacisnęła nogi na niebołusce by wzbić się w powietrze oraz pochyliła się by kontrolować bardziej lot. Obserwowała niebo by unikać ognistego deszczu ze względu na Nassana jak i zwierzę oraz by zwracać uwagę na brand. Lejcę trzymała w jednej ręce tak by w razie niebezpieczeństwa skierowanego w jej stronę móc się obronić.



    Obrazek
    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 27 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do: