Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest N wrz 15, 2019 4:14 pm



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Śnieg, mróz i pojedyncza łza.
    PostNapisane: Wt wrz 10, 2019 9:08 pm 
    Strażnik miasta Aiwe
    Strażnik miasta Aiwe
    Avatar użytkownika
    Offline

    Posty: 20
    Obrazek

    62 dzień sezonu Latorośli


    Dla klimatu

    Obrazek


    Pierwszy na placu głównym oczywiście był Warden, czekając na pojawienie się Airry. Gdy wreszcie się doczekał, oprócz niego zjawił się również Favonius, Visiner oraz Ian. Szli razem, widocznie zadowoleni.
    Warden tylko spojrzał na Airrę, mówiąc do niego poważnym głosem:
    - "Airra, rozumiem, że to wszyscy?"
    Strażnik wyprostował się i spojrzał w oczy Mistrza.
    - "Tak. To są wszyscy, których poprosiłem o pomoc. Wszyscy poszli z własnej woli."
    Warden rozejrzał się po pozostałych pytająco. Wtedy wszyscy właściwie się wyszczerzyli. Ian przerwał ciszę.
    - "Razem pracujemy, razem się wspieramy, poza tym zawsze lepsze to od warty!" - Zarechotał Ian, klepiąc Airrę po plecach.
    Od razu potem odezwał się Favonius.
    -"Obiecałem, że pomogę to pójdę, poza tym nie wierzę, że sobie poradzisz z samą tarczą." - Wyszczerzył zęby i też lekko klepnął łapą Airrę w plecy.
    Visiner za to lekko podniósł kącik ust i stwierdził wesoło.
    -"Skoro mam być świadkiem, muszę się czymś zasłużyć."
    Warden słysząc zdanie obecnych tylko pogładzi się po brodzie i zaczął wbijać koordynaty do drogowskazu. Chwilę potem Inkwizytor zniknął w drogowskazie, a reszta Awijczyków ruszyła za nim.

    Obrazek

    Pierwsze co Awijczycy poczuli to chłodny wiatr i płatki śniegu opadające im na głowę. Warden stał i czekał na pozostałych rozglądając się po okolicy. Ich oczom ukazała się w kierunku północy od drogowskazu rozległa dolina, Dolina Rozbójnika. Przy drogowskazie akurat znajdował się Norn, który wyglądał jakby w coś lub kogoś celował z łuku. Awijczycy podeszli po cichu do Norna, Warden dał mu po cichu znać, że nie jest sam. Łowca tylko fuknął pod nosem i wypuścił strzałę, która celnie trafiła w mniejszego łosia prawdopodobnie przebijając mu serce. Wtedy Norn odwrócił się do Awijczyków, szybko ich badając wzrokiem.
    -"Dzięki, że nie spłoszyliście mi zwierzyny..."- Stwierdził ciężkim głosem.
    -"Czego wam trzeba przybysze?" Wstał i spoglądał spod kaptura.
    Airra wyszedł przodem i zapytał:
    -"Czy może wiesz, gdzie w tych okolicach znajduje się pewna osoba, która mieszka w samotni?"
    Norn tak spojrzał na Strażnika i chwilę się zastanowił, śmiejąc się.
    -"To lepiej porozmawiajcie z moją córą! Ona lubi do jakiejś dziwaczki starej chodzić, słuchać jej biadolenia!" - Rzekł uśmiechając się.
    Visiner od razu podszedł za Airra i zza pleców spytał się łowcy:
    -"A gdzie znajdziemy twoją córkę?"
    Norn się uśmiechnął i wskazał palcem w stronę południa za górą, pod którą się niemal znajdowali.
    -"Ona zawsze poluję na południu nieopodal opuszczonego starego wigwamu. Podejrzewam, że tam ją znajdziecie."- Chwilkę pociągnął nosem i splunął w śnieg soczystym glutem. Po chwili jednak jego głos spoważniał.
    -"Tylko jeśli chcecie tam się wybrać, to zdecydujcie którą drogą!" - Zwrócił uwagę poważnym, ale spokojnym głosem.
    Warden i Favonius jakby jednocześnie zapytali Norna:
    -"A co mamy do wyboru?" - Po tym tylko na chwilkę spojrzeli na siebie, jakby zdziwieni koordynacją albo ich wyczuciem czasu.
    Łowca zaczepił łuk na swoim ramieniu i podniósł plecak zakopany w śniegu.
    -"Macie dwie opcje, albo idziecie na lewo i będziecie chodzić po pas w śniegu, zostawiając wasze łepetynki na pastwę dziobów sowogryfów albo idziecie na prawo wzdłuż wąwozu, ale uważajcie tam ostatnio widziano Synów Svanira, nie wspominając o tym, że dużo śniegu jest... możecie spodziewać się lawiny."
    Ian usłyszawszy o Svanirach klepnął tylko głowicę swojego młota, który miał na plecach.
    -"No to wiem którędy ja chcę iść!" - Zarechotał i chciał już poczynić pierwszy krok w prawą stronę, kiedy Warden wyciągnął rękę i zatrzymał go.
    -"Nie tak szybko."- Powiedział poważnym tonem. -"Jeśli mamy iść przez kanion to raczej powinniśmy unikać jakiejkolwiek konfrontacji w miarę możliwości."
    Ian spojrzał na niego trochę zawiedziony.
    -"Naprawdę? Będziemy się bać paru Svanirów?" - Zapytał z pretensją, a w tym samym czasie Favonius się odezwał.
    -"Jak jest ich tutaj kilku to trzeba ujebać im łby..." - Wyszczerzył się wyciągając strzelbę.
    -"Raczej chodzi tu o to, żeby nie zostać zakopanym pod śniegiem" - Stwierdził Visiner dłonią powstrzymując Favoniusa przed wyciągnięciem strzelby.
    -"Dokładnie. Musimy być w miarę możliwości nieustrzeżeni. W ostateczności zdejmujemy ich."- Skinął głową Inkwizytor i spojrzał na Airrę. - „Jeżeli dojdzie do walki to cytuj swoje wersy w miarę cicho albo wcale.. trzymaj się z tyłu" - Nakazał Airrowi, który widocznie nie lubił tego pomysłu.
    -"Jeśli nie będzie potrzeby to nie będę krzyczał, zresztą nie mam zwyczaju jak cytuje."
    Po krótkiej namowie cała piątka ruszyła w prawą stronę, Airra trzymał się z tyłu, Favonius szedł blisko skały, Visiner będąc trochę na widoku przeczesywał wzrokiem teren, a Warden i Ian szli przodem, pewnym krokiem.

    Obrazek

    Czas mijał bez większych zagrożeń, chociaż śnieg zaczął mocniej prószyć, a na niebie mimo tego od czasu do czasu przelatywały sowogryfy. Piękny widok ośnieżonego wąwozu mógł niejednemu zaprzeć dech w piersiach. Visiner na chwilę spojrzał na Airra.
    -"Hej, a po co my w ogóle szukamy tej osoby w tych wzgórzach?"- Zapytał ciekawy, a Favonius również zwrócił swój wzrok na Strażnika. Zanim jednak Airra zdążył cokolwiek powiedzieć, przerwała im jedyna rzecz, która dała znać Awijczykom, że nie są sami w kanionie. Dźwięk mocniej kopniętego kamyka ostrzegł grupę przed potencjalnym niebezpieczeństwie. Ian natychmiast sięgnął dłonią po młot, Favonius chwycił za miecz, Warden wskazał gestem, by wszyscy schowali się za półką skalną, co Airra i Visiner natychmiast zrobili, a dopiero po krótkiej chwili dołączył do nich Favonius i Ian. Momentalnie zza zasłony padającego śniegu można było zobaczyć sylwetkę Norna, ale był on blady, a nawet niebieski. Chełm w pełni zamknięty z otworami na oczy, rogi zwierzęcia które przyozdabiały hełm zostały zarośnięte skorumpowanym lodem, miał przy pasie miecz również porośnięty spaczonym lodem. Wydawał się być sam. Kiedy ten się odwrócił, żeby pójść w stronę z której przyszedł, wyleciał na niego Ian. Zanim nawet Warden zdążył zareagować, ten był w połowie drogi do przeciwnika. Airra szybko wyciągnął rękę i wyszeptał wers z księgi sprawiedliwości. Był to epilog, skupił się tylko na młocie Iana. Jego młot zabłysnął płomieniem Strażnika, Svanir zbyt późno się zorientował w niebezpieczeństwie, bo w momencie kiedy się odwrócił, potężny młot wbił mu jego hełm w tors nawet nie wydając specjalnie dźwięku, a dodatkowo po chwili ciało zaczęło płonąć strażniczym płomieniem. Favonius i Visiner nie przyglądali się dłużej i wyszli rozeznać się czy przypadkiem szarża Iana nie ściągnęła większych kłopotów. Warden westchnął tylko i wyszedł razem z pozostałymi machając tylko głową, nie spuszczając wzroku z Iana.
    -"No co? Był sam. Jednego mniej na tej Tyrii"- Stwierdził Ian. Warden i Visiner westchnęli, kiedy Airra i Favonius nawet parsknęli śmiechem.
    Po chwili jednak Favonius ponownił przerwane pytanie:
    -"Właśnie Airra, powiedz czemu szukamy tej osoby na takim zadupiu?"
    Awijczycy ruszyli sprawnym krokiem dalej wzdłuż kanionu, który lada moment będzie się kończyć, odsłaniając skarpę prowadzącą coraz wyżej i wyżej. Airra w ten czas sięgnął do kieszeni i wyciągnął oszlifowany szafir w kształcie łzy.
    -"Chcę zakląć moją magię w tym kamieniu... dla Asti."- Przyznał pokazując wszystkim kamień szlachetny. Favonius zagwizdał, Vis obejrzał kamyk i ruszył przodem, a Ian patrząc na okaz spojrzał się na Airra
    -"Co sam kamyk jej dasz?"- Zarechotał. Airra spojrzał na niego chowając kamień do kieszeni.
    -"Mam zamiar go dać do oprawy i zrobić z niego pierścień."- Warden obejrzał się i złapał kątem oka jeszcze kamień
    -"To będzie kawał ładnego pierścienia."- Skomentował. Vis podniósł kącik ust. -"Żeby tylko nie okazał się za ciężki dla Asti, bo nie uniesie."- Airra tylko lekko prychnął i potrząsł głową.

    Obrazek

    Wchodząc, tym razem gęsiego, wzdłuż skarpy mogli dostrzec wyraźnie z dystansu dolinę, o której wspominał wcześniej łowca. Faktycznie można było zobaczyć gniazda sowogryfów, a konar drzewa które było niedaleko doliny było prawie w połowie ich wysokości pokryte śniegiem. Okazjonalnie kicał wzdłuż skarpy śnieżny zając, a na bardziej płaskich częściach wzgórz były nawet łosie szukające zieleniny pod śniegiem. Zwierzaki w ogóle nie przejmowały się Awijczykami. Z wysokością robiło się coraz chłodniej i ciężej było oddychać, chociaż nie były to takie warunki, w których Awijczycy mogliby sobie nie poradzić; rytmiczne oddechy i stała prędkość marszu pomagały im w przeprawie. Wyglądałoby, że doszli na sam koniec skarpy. Tam przykryty białym futrem niedźwiedzim był całkiem sporawy namiot, a przy nim siedziała kobieta z łukiem widocznie czegoś wyczekując. Dopiero jak Awijczycy podeszli to dziewczyna zorientowała się, że nie jest sama.
    -"Ah... witajcie."- Trochę się jej głos trząsł.
    -"Też chcecie o coś zapytać Starszą Ulgadis?"- Spoglądała po grupie Awijczyków z dziecinnym uśmiechem i entuzjazmem. Airra wyszedł przed szereg.
    -"A czy Starsza Ulgadis potrafi zaklinać?"- Dziewczyna skrzywiła się na pytanie Airra.
    -"Oh.. ona potrafi wiele rzeczy! Ale najlepsze są jej zagadki i opowieści."
    Warden rozejrzał się po okolicy, w którym był rozbity namiot. Wyglądał na solidnie zbudowany, a dookoła zawsze coś przechodziło lub kicało. Zwierzęta wyglądały jakby lubiły to miejsce. Po chwili wyszła Starsza Nornka zakrywając się kapturem, ale na tyle słabo, że łysina i tak była do zobaczenia wraz z tatuażem, który spiralnie zawijał się na prawej połowie jej głowy. W ręku trzymała kawałek oszlifowanego zwykłego kamienia z wyrytym pyskiem wilka. Można było wyczuć, że magia nie jest jej obca. Spojrzała na nich z irytacją na twarzy.
    -"No rzesz... okazuję się, że i na tej wysokości jakieś muchy się znajdą."- Stwierdziła niemiło.
    -"Czegoż wy chcecie tutaj? Po dziewczynę przyszli?" - Liczyła na to, że tak właśnie się stało, ale z jej miny wyczytać można było, że i ona w to nie wierzyła. Strażnik wyciągnął dłoń z kamieniem w stronę Nornki.
    -"Potrzebowałbym pomocy... a raczej lekcji z nasycania przedmiotów magią... Czy wspomożesz nas w tym zadaniu? Wykonamy każdą twoją prośbę albo zapłacę każdą cenę." - Oświadczył, patrząc się na Starszą. Ta obejrzała kamień zrobiła parę kroków dookoła Awijczyków. Favonius i Ian wyraźnie się zmarszczyli, a Vis i Warden trzymali kamienną twarz. Po chwili kobieta się wyprostowała
    -"Widzę, że nie pozbędę się was jeśli tego nie zrobię... ale zanim to uczynię mam do was jedną prośbę..." - Skierowała palcem na dziewczynę, przyglądającej się całemu zajściu.
    -"Zabierzecie tego bachora z powrotem... i znajdziecie mi coś w tych zakątkach... jedyne zwierze, które nigdy nie podejdzie do mojego skromnego namiotu. Może jak będę miała jego futerko to zmieni zdanie i zaszczyci mnie wizytą."
    Ian zakręcił oczami:
    -"Mamy szukać Ci zwierzaka? Masz ich mnóstwo tutaj..."- Vis go szturchnął, a Favonius lekko prychnął śmiechem. Nornka machnęła ręką.
    -"Jak się nie podoba to wynocha!"
    Airra natychmiast wyciągnął rękę w stronę Starszej.
    -"Zrobimy to!" - Zapewnił. - "Czego szukamy?"
    Ulgadis potarła o siebie ręce i zaczęła coś mamrotać:
    -"Wy mi powiedzcie, czego szukacie." - Podeszła do któregoś z zająców i przyklęknęła gładząc go po uszkach.

    "Mroźny całun jego ciało spowija...
    Nie liczy czasu, ran czy smutków...
    Bo z śmiercią, nieuchwytny na codzień się mija...
    Można powiedzieć, że jest niczym płatek śniegu...
    Lecz równych jego sprytu znajdzie się niewielu..."
    Czym to jest?"

    Airra otworzył szeroko oczy, Favonius podrapał się po głowię, Warden zaczął dumać, gładząc się po brodzie, a Ian chwycił się za bródkę i zastanawiał się. Dziewczyna zadowolona obok siedziała i kręciła się w miejscu, wydając z siebie ewentualne piski, co ewidentnie irytowały Starszą. Warden spojrzał się na Iana, a potem na Airra. Visiner w ciszy patrzył się na otoczenie i na Ulgadis, która głaskała zająca.
    -"Można powiedzieć, że jest niczym płatek śniegu..."- wyszeptał sylvar.
    -"Czyli jest biały" - Warden i Airra skinęli głową, zgadzając się z jego dedukcją. Favonius wzruszył ramionami.
    -"Średnio się znam na Nornskich i Ludzkich ekoklimatach... ja tam wole patrzeć na pożeracze i raptory".
    Ian skupił się na zającach kicających w około namiotu. W tym momencie Nornka wzięła na ręce zajączka i patrzyła na Awijczyków z irytacją.
    -"Co...? nie dacie rady?". - W momencie kiedy się obróciła, Ian dostrzegł rogi stojącego w oddali łosia, które zrządzeniem losu przybliżyły się do głowy zająca ukazując mu istotę z opowieści które kiedyś w domu słyszał. Wziął głęboki oddech
    -"Chodzi o rogatego zająca?" - pozostali Awijczycy zwrócili wzrok na Iana - "Chodzi o Jackalope!"- Doprecyzował.
    Słysząc odpowiedź, Nornka upuściła zajączka i zaczęła klaskać:
    -"No... przynajmniej Norn tutaj pamięta opowiadania mamuni i babki." Podeszła do nich z uśmiechem.
    -"No! to skoro wiecie czego szukacie to ruszajcie!" - Dziewczyna obok zachichotała z radości, wstając.
    -"Zabierzcie ją ze sobą bo zwariuje!"- Ulgadis weszła z powrotem do namiotu.
    Awijczycy rozejrzeli się po sobie, pomijając dziewczynę.
    -"To jak my go znajdziemy?"- zapytał zmartwiony Airra.
    -"Musimy tą okolicę dobrze przeczesać..." - Stwierdził Vis, rozglądając się za dobrym miejscem do rozpoczęcia. Ian tylko założył ręce na siebie
    -"Ja odgadłem... wy szukacie!" - Stwierdził stanowczo.
    -"No to mamy go ustrzelić tak?" - Zapytał Favonius, chwytając za strzelbę. Dziewczyna podniosła rękę.
    -"Nie radzę... bo tak go nigdy nie znajdziecie..."
    Warden podszedł do niej:
    -"A skąd możesz o tym wiedzieć?" - Zapytał ciekawskim i ciepłym głosem.
    -"A no bo ja od czasu do czasu go widuję... ale tylko jak nie mam łuku albo jest odłożony."
    Vis podrapał się po liściach.
    -"Brzmi to nawet za prosto." - Uśmiechnęła się szeroko
    -"Zostawcie swoje bety tutaj, to wam pokażę, gdzie go ostatnio widziałam!" - i poszła wesołym krokiem. Warden, Airra i Ian niechętnie odstawili broń, a Favonius syknął pod nosem:
    -"I tyle potrawki z królika" - stwierdził zawiedziony, wyciągając amunicję z komory i magazynka chowając do kieszeni, ale strzelbę uparcie trzymał w łapach nie starając się jej nawet ukryć. Awijczycy ruszyli za dziewczyną do momentu kiedy ta przycupnęła przy wyższej zaspie śnieżnej.
    -"Jest!"- szepnęła i dała znak żeby podejść. Mimo że robiło się późno, to mogli jeszcze bez problemu dojrzeć istotę, która jest troszeczkę większa od normalnego zająca, ale miała duże i majestatyczne poroże niczym dorosły jeleń. Jackalope spokojnie sobie kicał, stawiając uszy i patrząc się po okolicy, nawet w stronę Awijczyków. Vis lekko się wychylił.
    "Ja pójdę sam... nie idźcie bo go wystraszycie..." - Podchodził do Jackalope powoli i spokojnie. Zwierzę bacznie obserwowało Visa, ale nie sprawiał wrażenia wystraszonego. Gdy Vis był tuż przy Jackalope, wyciągnął do niego dłoń lekko głaszcząc jego futerko, które było miękkie i przyjemne w dotyku. Następnie zacisnął pięść zamykając część sierści, a Jackalope pokicał w przeciwnym kierunku, zostawiając w Visa dłoniach trochę futerka.
    Dziewczyna zasmucona spojrzała na Visa.
    -"Hej! Spłoszyłeś go!"
    Reszta Awijczyków wyraźnie ucieszona wyczynem Visa, wstała i zaczęła się cofać do namiotu Ulgadis. Favonius widząc, że dziewczyna była trochę obrażona i średnio chętna do powrotu chwycił ją za fraki i poprowadził z resztą.
    -"Hej!"- zaprotestowała niemrawo.

    Gdy wrócili Vis przekazał sierść Airowi, a ten wyszedł przodem i zawoła:
    -"Ulgadis!"
    Kobieta wyszła z namiotu zmarszczona.
    -"Już idę.. przestań się wydzierać... chcesz na nas lawinę sprowadzić?" - Spojrzała na ręce Strażnika i rozszerzyły się jej oczy.
    -"Czy to naprawdę?" - Chwyciła łapczywie futerko i podstawiła pod nos trochę je tam wcierając. Favonius lekko się zaśmiał:
    -"Jeśli o to chodziło, to mogłem sam sobie trochę sierści oderżnąć i pomalować na biało..."
    Starsza zupełnie nie zwróciła na niego uwagi, przejęta była odrobiną futra, które miała w ręku. Warden chrząknął głośniej, a Nornka momentalnie się jakby obudziła, wzdychając ciężko.
    -"Nie sądziłam, że naprawdę wam się uda... głupi ma zawsze szczęście."
    Ian chciał coś powiedzieć zmarszczony, ale Airra od razu błagalnym spojrzeniem poprosił go, by się wstrzymał od komentarza. Nornka na chwilę weszła do namiotu i wyszła z czymś, co można było nazwać improwizowaną małą różdżką wielkości pióra do pisania i podeszła do Airry.
    -"Umowa to umowa... pokaż mi ten kamień." - Poprosiła niechętnie.
    Airra wyciągnął z kieszeni szafir i ukazał go na otwartej dłoni. Spojrzała w oczy Strażnika.
    -"Wiesz co jest ważne w zaklinaniu? To, aby z wizualizować sobie symbol, który najlepiej będzie reprezentować moc zaklętą w przedmiocie."- Airra słuchał, gdy reszta Awijczyków przyglądała się temu co się dzieje.
    -"Teraz skup się... narysuj w myślach symbol i skup energię w jednym punkcie" - podała mu improwizowaną mini różdżkę. Airra usłuchał. Ze wszystkich sił skupił się i wyczerpał wszystkie trzy impulsy przygotowanej wcześniej Mantry Wyzwolenia, wypowiedział pod nosem słowa:
    -"Wybór, wolność, oswobodzenie!" - Na krańcu różdżki pojawiła się mała kula energii strażniczej Airry.
    -"Skupiaj się dalej człowieku, teraz namaluj na kamieniu symbol który sobie wyryłeś w pamięci." Ponownie usłuchał i powolnym ruchem zaczął na oszlifowanej powierzchni szafiru rysować symbol przerwanego łańcucha. Ten symbol po chwili wypalił się na powierzchni kamienia a magia zaczęła wnikać pieczętując się wewnątrz.
    -"Hmmmm..."- Zmarszczyła się na chwilkę. -"Możesz mieć do tego talent człowieczku, całkiem dobrze ci poszło jak na pierwszy raz."- Oddała mu kamień i chwyciła za różdżkę, odwracając się.
    -"Pamiętaj... jak magiczna moc kamienia się wyczerpie musisz ją ponownie napełnić, możesz zrobić to tak samo jak teraz, minus różdżka, bo symbol już jest wyryty, wystarczy tylko przepuścić przez niego tą samą magię jakiej teraz użyłeś."- Energicznie się odwróciła, wchodząc powoli do namiotu
    -"A teraz precz! I zabierzcie mi te dziewkę stąd."
    Vis podszedł do wejścia namiotu i szepnął do środka:
    -"To ona doprowadziła nas do Jackalope..."- Po usłyszeniu słów Visa, jej głowa wyłoniła się na sekundę, szukając dziewczyny.
    -"No mała... może chciałabyś usłyszeć jeszcze jedną historie?" - Zapytała z udawanym uśmiechem na ustach, na co dziewczyna pisnęła z zachwytu i weszła ze Starszą do środka.
    Awijczycy zebrali się razem. Airra ciągle trzymał nasycony kamień w ręku, pokazując go wszystkim. Warden pogładził się po brodzie.
    -"Ciekawa procedura..." - Favonius lekko ziewnął machając ogonem na prawo i lewo.-"To rozumiem, że nasza praca jest skończona?" -
    Ian klepnął Airrę w plecy. -"No! To dorobiłeś się" -
    Vis skinął głową. -"Gratulacje."
    Airra patrzył się na kamień i nie mógł przestać się uśmiechać ze szczęścia. Nareszcie był o krok bliżej, aby przekazać swojej ukochanej jeden z najpiękniejszych prezentów, jakie mógł dla niej wykonać.

    Warden spojrzał na Airrę:
    -"Schowaj go teraz i pilnuj... jeszcze nie jesteśmy w Złotym Mieście"
    Airra skinął głową.
    -"Masz rację ruszajmy..."
    Awijczycy ruszyli w stronę drogowskazu, skąd szybko wbili koordynaty na Złote Miasto. Będąc już w domu rozeszli się każdy w swoją stronę, a gdy odchodzili Airra pożegnał ich ciepłym uśmiechem i ze łzami w oczach.
    -"Dziękuję wam wszystkim."
    Obrazek





    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do: