Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Teraz jest N kwi 05, 2020 12:52 pm



  • Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
    Autor Wiadomość
     Tytuł: Kataklizm (1328 AE - Sezon Kolosa)
    PostNapisane: Śr maja 01, 2019 3:55 pm 
    Lider
    Lider
    Offline

    Posty: 890



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Komandor (PvE) Kapitan (PvP) Narrator (RP) ROLE PLAY PVE PVP

    Obrazek

    - Widziałeś dziś Xara? - Było to częste pytanie tego dnia, bo władca Leth mori Aiwe nie wiedzieć czemu gdzieś zniknął. I o ile często był nieobecny, to tym razem jego brak powodował nerwową atmosferę. Zresztą sam Xar kiedy jeszcze znajdował się w siedzibie, zachowywał się dość dziwnie - nie był sobą, wyraźnie nad czymś myślał i się martwił. Tak jakby coś wiedział, ale nie chciał tego z siebie wyrzucić.
    Obrazek

    Wszystkich przebywających w siedzibie doszedł głośny huk, który zresztą było też słychać nawet wiele metrów dalej od posiadłości Leth mori Aiwe. Jak gdyby nigdy nic na dom gildii padła wielka kula niszcząc tym samym doszczętnie jedną z wież... Na dziedzińcu wybuchła panika - w wielu miejscach można było zobaczyć krew i zwłoki zabitych klanowiczy. Wyglądało jednak na to, że to nie koniec, gdyż już po chwili w mury i inne części twierdzy uderzyły następne pociski, raniąc tym samym następne osoby - niektóre z nich zabijając na miejscu...
    ***

    Zapanowała cisza. To, co zostało po twierdzy, trudno było jeszcze nazywać siedzibą... Aczkolwiek jedno było pewne - nie wszyscy zginęli - wielu udało się przeżyć, gdyż niektóre z pomieszczeń były na tyle wytrzymałe, że udało im się jako-tako przetrwać kataklizm. Powoli zapadał zmrok, co nie pomagało w ocenie sytuacji. Wszyscy zadawali sobie pytanie "Co się właściwie stało?" Jedni byli ranni, inni mieli na tyle szczęścia, że poza paroma zadraśnięciami nic im się nie stało. Jednak trudno było na ten moment ocenić ilu zginęło. Ci, którzy przybywali właśnie do siedziby i szli w jej kierunku, mogli zobaczyć kupę gruzu i zmasakrowane ciała.
    ***

    - Melduję, że atak został przeprowadzony - Powiedział głośno mężczyzna, salutując swojemu dowódcy, na co ten po krótkiej chwili odpowiedział mu leniwym głosem - Przygotujcie się zatem do kolejnej części oblężenia - Brzmiał tak, jak gdyby był zły, że w ogóle musi im jeszcze mówić co mają robić. Sprawiał wrażenie jakby to wszystko było od dłuższego czasu zaplanowane i teraz tylko czeka na końcowy efekt.
    Góra
      Zobacz profil  
     
     Tytuł: Re: Kataklizm (1328 AE - Sezon Kolosa)
    PostNapisane: Śr maja 01, 2019 3:57 pm 
    Lider
    Lider
    Offline

    Posty: 890



    Rangi specjalne
    Sekcje
    Tytuły dodatkowe
    Znaczące funkcje fabularne

    Komandor (PvE) Kapitan (PvP) Narrator (RP) ROLE PLAY PVE PVP
    Obrazek

    Potomek wielkiego Angu siedział właśnie w swoim gabinecie i wertował księgi, które polecił mu przeczytać jego ojciec. Nagu - bo tak się nazywał - dość prędko poznał brzemię zarządzania gildią. Nie miał łatwo, gdyż odziedziczył ją po ojcu, który włożył w to wszystko wiele. Musiał się w tym odnaleźć i sprostać wyzwaniom oraz oczekiwaniom innych. Wszyscy chcieli w nim widzieć jego ojca i liczyli, że będzie taki jak on, co dodatkowo wszystko utrudniało.

    Z lektury najbardziej zapadły mu w pamięć dwa zdania, a były nimi "Handel ze wszystkimi gildiami, ale sojusz z żadną" oraz "Ten, kto ma sojuszników, nie jest całkiem niezależny." Wiedział, że to mu się przyda, ale nie był jeszcze pewien kiedy.

    ***

    Ostatnie wydarzenia sprawiły, że Nagu przyćmił dokonania swego ojca. Bardzo długo zajęło mu wcielenie celów w życie, ale wreszcie to zrobił. Rozbudował struktury gildii, stworzył potężną armię, a i ekonomia miała się bardzo dobrze. Co najważniejsze, w końcu też przeprowadził sprytny plan wyeliminowania konkurencji, by to jego organizacja miała największe wpływy i budziła respekt wśród innych. Jego chęć podbojów była przeogromna.

    Nagu wiedział, że Bele ninkwi Angu nie jest w stanie od tak postawić się Leth mori Aiwe, bo to gildia z długą tradycją, kiedyś zresztą był w niej nawet jego własny ojciec. Zdawał sobie sprawę z tego, że do eliminacji Leth mori Aiwe musi się zabrać z głową, a do tego postanowił wykorzystać między innymi swoją wiedzę o sojuszach, którą dawniej nabył. Gdyby powiedział ojcu, że planuje połączyć siły z innymi stowarzyszeniami, to ten dostałby ataku serca, ale Nagu wiedział co robi. Chciał pójść o krok dalej i wykorzystać inne gildie, w celu pokonania jednej, by następnie, po osiągnięciu tak dużego zwycięstwa obalić władzę w pomniejszych, sojuszniczych organizacjach. Robiąc dzięki temu Bele ninkwi Angu jeszcze mocniejszym. Jak zaplanował, tak właśnie czynił, chociaż pochłaniało to bardzo dużo jego czasu. Był jednak cierpliwy i systematycznie wdrażał w życie swój plan. I gdy zobaczył już ruiny siedziby Leth mori Aiwe oraz miał w rękach ich księgę, przerwał dalszy atak i skupił się na sprytnym "niszczeniu" sojuszniczych grup i wchłanianiu ich.

    W ten sposób Bele ninkwi Angu urosło do niewyobrażalnych rozmiarów.

    Obrazek

    Bractwo Leth mori Aiwe otrzymało potężny cios. Stracili swój dom, księgę, według której prowadzili gildię oraz wielu członków. Czy uda im się po tym podnieść? A może to koniec?

    Uczestnicy
    Mistrz Gry
    Góra
      Zobacz profil  
     
    Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
    Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

    Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


    Kto przegląda forum

    Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


    Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
    Nie możesz odpowiadać w wątkach
    Nie możesz edytować swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów

    Szukaj:
    Skocz do: